Blog > Komentarze do wpisu
Skąd się wzięła puetwa

Nie, nie chodzi mi o to, że bocian znalazł puetwę w kapuście, a potem poszedł do baru i zastawił ją za któryś z kolei kufel piwa, skąd odkupiła ją (po cenie promocyjnej) jej mama. O to w tej notce bynajmniej nie idzie. Rozchodzi się (fajne słowo, nie? Mój dziadek tak zawsze mawiał :D ) o pseudonim współautorki tego bloga. Jak być może pamiętacie, w którejś z wstępnych notek, chyba w pierwszej z cyklu "poznajmy się", wyznałam, że ani ja, ani sama zainteresowana, nie mamy pojęcia skąd wzięła się "puetwa". Zacna ma towarzyszka stwierdziła, że wersji pochodzenia jej ksywki jest z milion, przy czym żadna nie wydawała się być prawdopodobna... Żyłybyśmy w niewiedzy, gdyby nie wczorajszy wieczór, kiedy to wszystko stało się jasne...  Tutaj wypadałoby podziękować jegomościowi MarR. za użyczenie nam swej wielkiej stopy do celów prawie, że ezoterycznych. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale domyśliłam się wszystkiego, kiedy twarz puetwy zaczęła przekształcać się w wielgachną girę... Tu przedstawię prosty tok rozumowania wszystkich wtedy obecnych:

poprzednie wcielenie (reinkarnacja) ---> wieeelka, długa stopa ---> płetwa

Troche to smutne, dowiedzieć się, że twoja best koleżanka, w poprzednim wcieleniu miała głowę zaraz przy ziemi, ale cóż... Trzeba żyć dalej ;)

A że chciała być w pytę orginalna, to postanowiła pisać się przez "u" i z małej litery. Żeby zrobić jej przyjemność też pozwoliłam się tak pisać. No.. nie żeby przez "u" bo byłoby ciężko, ale podejrzewam, że więszość zajarzy o co kaman.

PS. Organizuję konkurs "Znajdź puetwie sens życia". Ewentualne pomysły proszę zameiszczać w komentarzach. Na najlepszych czekają całusy w czółko i zestawy kredek świecowych.


Pozdrawiam

pizza

czwartek, 22 października 2009, rockujace_swoj_swiat2

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: puetwa, *.chomiczowka.waw.pl
2009/10/22 17:04:22
bosz. nie dość, że wyszłam na taką co jej głowa śmierdzi stopą MarR'a i [o zgrozo!] jest nią zastąpywana, to jeszcze wyszłam na taką co to przy najbliższej okazji powinna się pociachać markerem ;) ale jeżeli ktos mi znajdzie sens życia to ja rozważę opcję i propozycję. [może i nie mam narzeczonego, pracy i drugiego kierunku studiów, a dodatkowo jestem chora,ale za to mam sprawny internet! o!]
-
Gość: Fragak, *.chello.pl
2009/10/22 18:17:06
ja też mam sprawny internet i się nie chwalę:P
Co do sensu życia puetwy to dla mnie jest on jasny i jasno sprecyzowany odkąd ją poznałem. Mianowicie:
"Pochłanąć jak największą ilość czekolady, jaką tylko zdoła w ciągu swego życia, ale w stopniu zachowującym gabaryty ciała powszechnie uznawane za jeszcze atrakcyjne". Idea równie prosta co sensowna:) Co więcej, z niej wynika ten właściwy sens życia, sensu stricte czyli:
"puetwa pragnie w swym życiu odkryć czekoladę, którą mogłaby jeść dniami i nocami, a która..... NIE SZŁABY w boczki"
Tadam! Jaaaaaaaa.... Normalnie ale jestem dumny ze swego pomysłu:D:D:D:D:D:D:D
-
Gość: Sylw, 188.33.113.*
2009/10/26 12:10:21
Moim zdaniem mogła byś iść w kierunku dziecioobienia ;D
po uno: przyjemne :D
po due: można jeść czekolade i wszystko na co masz ochote i sie nie zdziwi nikt :D
po-tre: zwględy finansowe, tzn: 1 dziecko-tysiąc, 2dziecko- 2 tysiące, 3dziecko -3 tysiące Itd :D
po quatro: było by dużo bobasków :D :D :D