RSS
czwartek, 18 lutego 2010
Powrót ze świata umarłych

Puetwa (!) wymyśliła ten tytuł ponieważ dawno tu razem nie pisałyśmy. Dziś postanowiłyśmy nadrobić zaległości, choc nie bardzo wiemy o czym pisać. Notka zapewne będzie o wszystkim i o niczym. Ogólnie mówiąc niewiele sie u nas zmieniło od ostatniej notki. Tyle tylko, że puetwa ma boyfrienda oraz nie ma szczęścia do farbujących ją fryzjerów. Stałym elementem wystroju pozostała jej upierdliwość i wytykanie piszącej tu pizzy, gdzie nie powinno być przecinków... Grrr... Co do pizzy to chyba wypadałoby w końcu wspomnieć, że ma kajdan na palcu (czyt. zaręczyła się) i teraz jest fruwającą gołębicą (pizza - co ku*wa?! Kim?!), a jegomość Prze. nieustannie ją szpieguje. Co więcej? Obecnie puetwa przegląda jakiś stary numer In Style'a i ubolewa ad tym, że nie ma tam mody made by stadion.

Swoją drogą mamy kilka pomysłów i apeli do przedsiębiorców produkujących rzeczy dla kobiet. Tak zwane "małe, a cieszy":

1. Drodzy projektanci kibli, prosimy- instalujcie na drzwiach kabin, profesjonalne, superwytrzymałe i ekstrawybajerzone wieszaczki, w sztukach- co najmniej dwa (tudzież jeden podwójny). Bo taka kobitka jak sobie jest na mieście/ uczelni/resteuracji lub łodewer gdzie i musi skorzystać z toalety, byłaby bardzo rada, gdyby miała na czym powiesić swoją szanowną torebkę, a w zimę także i płaszcz oraz inne toboły, które zazwyczaj towarzyszą w jej wyjściach. Takie proste, a tak cieszy.

2. Gazeta dla przeciętnej polki. W której ceny ubrań nie przekraczałyby 250zł i ich nabycie było realne. A nie, że bawełniana koszulka od Stelli McCartney 1650zł...  Bo to się ma wrażenie, że gdzieś przecinka zapomnieli postawić... Aha i bez artykułów typu 3746 nowych seks trików typu: wsadź swojego faceta do lodówki, a po godzinie zobacz jak smakuje zimny z musztardą lub usiądź pod prysznicem na piłce lekarskiej i kręć facetowi sutki, niczym kurki od wody, a on niech w tym czasie myje ci głowę (tu reklama szamponu, który zapewni wam jeszcze więcej doznań, a wypity będzie świetnym afrodyzjakiem, a jak wpadnie ci do oka to popłaczesz się ze wzruszenia). I jeszcze te przepisy kulinarne, do których produkty najlepiej sprowadzić prosto z Francji, Włoch, Grecji czy Arabii Saudyjskiej.

3. Jegomość Prze. podsunął nam świetny pomysł dla wszystkich. Ponieważ biedak umiera teraz na śmiercionośny rhynitis (dla niezorientowanych to ............................ katar), wpadł mu do głowy patent na przepuszczające powietrze plastry, które naklejałoby się na dziurki od nosa, a za zadanie miałyby cytujemy: "wchłaniać gluty".\

4. Czapki i kapelusze, które nie powodowałyby przetłuszczania się włosów, co prowadzi do zbyt częstego ich mycia, a w efekcie chodzenia po mrozie z jeszcze trochę mokrą głową.

5. Torebka ze specjalnym guziczkiem na pasku z opcją 'wyszukaj'. Wyszukaj klucze do mieszkania, klucze do samochodu, portfel, komórkę,  dokumenty i całą resztę niebywale potrzebnych kobiecie do życia rzeczy, bo jak wszyscy wiemy kobiece torebki dna nie mają.

6. Poradnik dla mężczyzn pt. "Ogarnij się". Jak, gdzie i po co ogarnij się w kuchni (zalewaj naczynia i myj je częściej niż raz w tygodniu. o śmieciach nie wspomnimy), łazience (opuszczaj dechę, ku*wa!), sypialni (w sensie składaj pidżamkę...), na zakupach (do włożenia jednej reklamówki w drugą naprawdę nie potrzeba trzech osób) itp.

7. Buty, które są zarazem zgrabne, ładne i powabne oraz ciepłe (tak tak. drodzy producenci obuwia, tam można w środu włożyć futerko. To, że kobiety nie golą w zimę nóg to nie znaczy, że nie jest im zimno) i nie przemakają.

8. Do każdego kostiumu plażowego, dożywotnio gratisowy, przystojny, kulturalny, dowcipny, lubiący to, co my i znający poradnik z punktu 6., a także posiadający funkcję malowania paznokci u stóp i niębędący gejem, ale umiejący układać włosy, który przy okazji podaje drinki posiadane niewiadomo skąd. Po okresie letnim do wykorzystania przy sprzątaniu, praniu, gotowaniu itp.

9. Telefon oraz klawiatura przystosowana do długich paznokci i rękawiczek w wersji zimowej.

10. Słodycze i hamburgery, które nie tuczą, są zdrowe, smaczne i ładnie wyglądają. I fajki, które poprawiają kondycje fizyczną oraz koloryt skóry (nfz zaciera rączki).

11. Niebieski ołówek. Nie kredka, a ołówek. Pizza nie wie na ch*j puetwie niebieski ołówek,ale jest to naprawdę istotna innowacja, gdyż taki ołówek można ścierać i dodatkowo jest on widoczny, gdy piszesz adnotacje w książce z czarnym drukiem.

12. Special for pizza- stopery tłumiące dźwięki w 100% (jegomość Prze. chrapie! ;/ ).

13. Staniki, z których nie wyłażą druty (!) Bo to jest prawie jak tortura! Pewnie armia amerykańska używa tego do znęcania się nad przetrzymywanymi przez nią kobietami afgańskimi i irakijskimi. Drutom mówimy NIE!

 

No to byłoby chyba na tyle. Aktualny stan naszego niezadowolenia ze świata rzeczywistego obejmuje 13 punktów, ale jeśli wymyślimy jeszcze coś (jak zawsze) błyskotliwego to zupdate'ujemy notkę.

Teraz kończymy, żegnając was czule, gdyż odgłosy dochodzące z kuchni świadczą o tym, że jegomość Prze. skończył robić obiad (tak tak, nie przywidziało wam się- Prze. gotuje! No dobra... odgrzewa... ale to i tak już coś:) )

Pozdrawiają:

pizza&puetwa

13:39, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (4) »
czwartek, 04 lutego 2010
Wojny damsko - męskie, część 2: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

Chyba każda kobieta to zna. Przy okazji zakupów, tudzież gapienia się na inne laski. Zwrot "powinnaś nosić głębsze dekolty/ krótsze spódniczki" to mantra większości facetów. Zazwyczaj mam gdzieś "modowe" uwagi jegomościa Prze. gdyż jego gust oscyluje gdzieś między "damą, która daje", a tenisistką podczas Wimbledonu.

Na ostatniej imprezie u puetwy zdażyło się tak, że musiałam pożyczyć od niej bluzkę, a że puetwie ciągle gorąco, zwłaszcza w jej ... yyy... owocowe partie ciała (tak, cycki), to i bluzki ma takie... no żeby się nie pociła w tych okolicach :) Założyłam... i zobaczyłam ten wzrok. Oczy jegomościa Prze. zaczęły tracić swój normalny kształt na rzecz czegoś w rodzaju starej pięciozłotówki... No dobrze, może trochę przesadzam. Ujmując temat skrótowo, postanowiłam zrobić chłopinie od czasu do czasu przyjemność i założyć coś co w sposób ewidentny i dosłowny uwydatnia moje walory. Na okazję nie musiałam długo czekać, gdyż w tej sesji balujemy więcej niż w ciągu całego semestru przed nią (tak działa na nas zima- wiadomo alkohol rozgrzewa i ciągle łazimy gdzieś "bombić". Wczoraj też, dlatego notka troche słaba... Lekko skacowana pizza z perspektywą spędzenia reszty dnia na nauce do jutrzejszego egzaminu oraz sprzątaniu- no po prostu nie może być dobrze.). Idziemy na karaoke. Fajna sprawa, wyjście do klubu, to wkładam bluzkę pt. "pierś do przodu" i co mam w zamian? Scenę zazdrości proszę państwa! W wykonaniu jegomościa Prze.- człowieka olewki, mistrza niebycia zazdrosnym, pana"co mnie to obchodzi"! Zbił mnie z tropu, myślałam, że żartuje... Ale nie... A tu jeszcze puetwa- mały, wredny podjudzacz, stanęła po jego stronie! Zaczęło mi się zdawać, że jestem w jakiejś innej czasoprzestrzeni. Albo, że mi ktoś zioło w fajki wetknął, bo przecież puetwa jest mistrzem dekoltów i podejrzewamy, że dlatego prowadzący karaoke (oraz lesbijki) ją lubią. Wiecie- "nachylę się, żeby pan mnie lepiej słyszał". Zaczęłam się śmiać nerwowo, potem przyszła mi ochota na miarowe uderzanie głową w jakiś twardy przedmiot. A Prze. swoje, że jak ja się tak mogę na karaoke ubierać, że jakoś na imprezy dla niego to nie mogę się tak ubierać i bla bla.. generalnie bulwers. Ja: WTF?! putewa uśmiecha się szelmowsko. Prze. dalej swoje. Sąsiad robi remont i zaczął chyba wiercić dla zabawy. Uczułam, że spokojne odmęty mojego układu nerwowego zaczęła zalewać fala wku*wu... Czym prędzej kazałam puetwie się ewakuować, gdyż miałam ochote pozbawić ją części owłosienia na głowie. I mówię do Prze. wykonując zdecydowane akty agresji na jego osobie, że "idioto! Przecież ja dla ciebie! Przecież sam mówiłeś itd itp", co rozładowało trochę atmosferę, aczkolwiek Prze. doszedł do siebie dopiero w tramwaju, gdzie stwierdził z całym swoim urokiem osobistym, że to nawet tak śmiesznie wyszło, że tak się rozmineliśmy w interpretacji i w ogóle. "Nosz kurrr..." pomyślałam, uśmiechając się miło i przytakując...


Mój stan dzisiejszego wyraźnego spowolnienia umysłowego bardzo dobrze obrazuje poranna sytuacja. Przyszedł facet z firmy świadczącej, że się tak mądrze wyraże, usługi telekomunikacyjne, przedłużyć umowę i podłączyć nowy router. Po jego wyjściu Prze. zaczął zdawać mi relację z możliwości technicznych, nowych warunków umowy i gadał coś na temat tego super routera, a jedyne pytanie, które przyszło mi do głowy w trakcie tego wywodu to: A jaki ten router ma kolor?

. . .  :/


pizza

14:08, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (3) »