RSS
środa, 14 kwietnia 2010
Różowy bez

Tytuł tej notki zawdzięczamy wizycie w carrefour'ze [czyt. kerfurze] oraz pewnemu dowcipowi opowiedzianego przez lubego puetwy. Brzmi on mniej więcej tak:

nad brzegiem rzeczki stał sobie murzyn* i łowił ryby. nagle na przynętę złapała się złota rybka.

- murzynie! murzynie! wypuść mnie, a spełnienie Twoje życzenie.

- dobrze - odparł murzyn - chcę być kwiatkiem

- kwiatkiem?! mogę Ci dać wszystko! a Ty durniu chcesz być kwiatkiem?!

- tak! od zawsze marzyłem żeby być kwiatkiem.

- dobrze, niechaj będzie.

[bum!]

Murzyn popatrzył po sobie, jak stał tak stoi w ludzkiej postaci. Z tą małą różnicą, że chu*ka brak.

- o Ty szmato! - rzekł murzyn - miałem być pięknym, pachnącym kwiatkiem, a Ty mi tak?!

- no,ale o co Ci chodzi? Chciałeś być kwiatkiem to jesteś... czarny bez.

[teraz należy się śmiać]

 

Dalsza historia różowego bez'u ma swoje miejsce w arkadyjskim kerfurze. Podczas, gdy puetwa rzuciła się na bułki, pizzy wzrok przykuły potrawy w jej ulubionym kolorze [tutaj padło określenie niecenzuralne: weź spie*dalaj, gdyż pizza, jak utrzymuje, nie znosi różowego. tutaj padło: Ty szma*o!]. Wybór był trudny. Biedna pizza nie mogła się zdecydować czy woli połączenie jasnego różu z zajebistym różem czy samego zajebistego różu. Kropelki potu zdawały się widnieć na jej skroni. Drżące palce poczęły kurczowo ściskać pasek jej kurtki, do której sama zainteresowana zwykła ostatnio się włamywać [takim specjalistycznym sprzętem. co to takie kółeczko jest. z drucika takiego. i to się tak zakręca, odkręca, szacher macher i nawet alarm nie piszczy], przygryzając wargę, obłąkanym wzrokiem szukała wybawienia. W oddali zobaczyła dobrą wróżkę o płochym sercu niczym gołębica**. Wróżka podfrunęła do niej na skrzydełkach always i razem zdecydowały, że bezy zajebiście wyglądają w zajebistym różu i trzeba je kupić w celach zajebistej konsumpcji [poza tym były dużo tansze:)]. Zajebisty róż powoli zaczyna docierać nam do mózgów [tak tak. posiadamy], więc nie gwarantujemy sensowności i spójności notki [jak zwykle z resztą. teraz po prostu mamy wymówkę:D ]. Żebyście jeszcze bardziej mogli nam zazdrościć [taak. widzimy tą ślinę ściekającą po waszej brodzie!] dodamy, że szprycujemy się właśnie drinami z likieru bananowego ["teraz z brandy!"], który to puetwa nauczyła się zamieniać w sok pomarańczowy [jako wróżka. jednakże moc jej jest chu*owa, w porównaniu z tym, że jutro w dom pizzy, którego nie posiada, walnie asteroida, a ona będzie władać mózgami (chyba ślimaków), ale driny super].

[Tu bezy i driny:)) smaczne były:) ale się skończyły :( ]

Warto również dodać, że jegomość Prze. został skoszarowany wraz z jegomościem MarK i MarR, a także panną Ań. i wieloma innymi, dzielnymi obywatelami ginekologami ochotnikami [jesteśmy z wami!] w pewnym szpitalu, którego puetwa nie wspomina mile [choć na 'reha' same smakowite 'zajebiście różowe bezy'. chociaż mamy nadzieję, że były 'z']. Nie będziemy wspominać o zdarzeniach, które są typowe dla życia studenckiego [uważajcie żeby porodu nie odebrał wam student polibudy, jak to się zdarzyło parę lat temu w podobnej sytuacji]. Nie warto również wspominać, że pizza w efekcie straciła tą mądrzejszą półówkę i żeby uzupełnić niedobór potasu*** zaprosiła puetwę. Otóż pizza twierdzi, że 8 to [prawie] połowa z 22, co by poprawić nam statystyki długości życia i że co to za różnica 8, 10 czy 11 i w przypływie amoku oglądania serialu stwierdziła, że 36 na 9 to 6. Ale później się poprawiła oczywiście... nawet poprawnie [po jakimś czasie... ;)]. Pizza sądzi, że tak potwornie szkodliwy wpływ wywarł na nią serial, który puetwa ogląda nałogowo. Przez to nie wychodzi z domu, nie odbiera telefonów i żywi się ptasim mleczkiem, tudzież mrożonymi warzywami z tesco [nawet ich nie podgrzewa!]. To może dla odmiany bardzo śmieszny kawał wam opowiemy. Dobrze nam wychodzi, także zaczynamy [uwaga. usiądźcie wygodnie].

Podjeżdża dres pod blok swoją nową bejcą. Wysiada. I na caly głos drze się: "zajebala! zajebaaalaaa!". Nie ma odpowiedzi. No to drze się głośniej: "ZAJEBAAAALAAA! ZAJEBAAALAAA!". Nagle na balkon wychodzi blond dziunia i woła: Izabela, idioto!.

[tutaj oczywiście gromki śmiech. jak się go mówi to jest śmieszniej, rzecz jasna. ale napiszcie, że fajny, żeby nam było miło...]

 

Ponadto mamy pomysł na nowy biznes. Planujemy założyć przedsiębiorstwo "Twój pierwszy raz". Będziemy pomagały w tych trudnych chwilach. Z nami zrobiła TO nie jedna osoba, np. panna Marz. Nigdy wcześniej nie była na stadionie i nie farbowała włosów za całkowite darmo. Z nami obie te czynności przeżyła przyjemnie i delikatnie. Była bardzo usatysfakcjonowana poziomem naszego zaangażowania oraz profesjonalizmu. Z nami czuła się jak prawdziwa kobieta, lawirując pomiędzy murzynami, chcącymi wcisnąć jej "abibasy", a kobietami sprzedającymi perfumy "Conni Nampbell". Co prawda zaproszenia na obiad padały nie tak często jak zwykle [wszak uprzedziłyśmy handlarzy, żeby byli delikatni], a jednak panna Marz. spisała się świetnie. Mówiła nawet, że nie bolało, a wręcz było przyjemnie. Chętnych prosimy o zapisy w komentarzach. Usługi prowadzone są za drobną opłatą. Jak to się mówi w pewnych kręgach "co łaska", ale i tak każdy wie, że poniżej pewnej kwoty dać nie wypada [mówiłyśmy już jakie jesteśmy profesjonalne?]. Zaznaczamy, że w skład naszej oferty nie wchodzą usługi seksualne, ale możemy wam sprawić łomot, jeśli to was kręci. Usługa biczowania dostępna jest, tylko i wyłącznie, w ubraniu, zarówno jednej jak i drugiej strony. Nie wybijamy zębów [chyba, że pannie Marz.] oraz nie zajmujemy się czynnościami, wobec których można zastosować Kodeks Karny.

 

*jak zwykle zaznaczyć należy, że nie jesteśmy rasistkami. nie rzucamy w czarnych jajkami oraz jesteśmy miłe i sympatyczne w obejściu [dopisek puetwy: już ja widzę jak ktoś nam w to ostatnie uwierzy...]
** po tym jak panna Goś., ni z gruszki ni z pietruszki, stwierdziła, że panna Aś. jest takim dobrym człowiekiem, doszłyśmy do wniosku, że każda z nas powinnam powiedzieć sobie coś miłego. I tak puetwa ma serce płoche niczym gołębica, panna Goś. ma piękną duszę, a pizza jest po prostu piękna zewnętrznie, bo wewnętrznie to ... ekhm... no... tak.
*** niedobór potasu jest wersją oficjalną. wszyscy dobrze wiemy o co cho... W wersji orginalnej puetwa twierdzi, że chodzi o uzupełnienie braku lepszej półówki [buź pizza:*], a pizza, co jest wg niej udowodnione, wie, wg niej, że chodzi o dowartościowanie się przy puetwie
ps. pizza stwierdziła, że w nocy ugryzł ją jakiś świr [taki wiecie. krejzol na maksiorka], właśnie próbowała go zaje*ać z dwóch kapci [prawie jak karate kid], ale że udało mu się schronić się w żyrandolu, podejrzewamy go o skłonności sado-maso i uzależnienie od solarium. Pogodnie nastawiona do świata pizza [a niby dzisiaj nie pierwszy kwietnia...], ma nadzieję, że się sku*wiel usmaży.
pozdrawiają
pizza & puetwa