RSS
piątek, 29 maja 2009
Poznajmy się, część VI- panna Aś.

Ponieważ notka byłaby za długa, nie będziemy umieszczać wstępu i od razu przejdziemy do rzeczy :D A raczej do osoby... Otóż panna Aś.:

- jest główną bohaterką naszych teledysków (to ona ujeżdża biełe jelenie itp...);

- zawodowo macha dolnymi i górnymi wdziękami oraz imituje chicken dance Beyonce;

- zawsze w parne, wietrzne, wiosenne wieczory tańczy z puetwą w liściach oraz walczy w kisielu ;) ;

- jest cesarzową świata (nie wszechświata, bo to pizza jest Panią wszechświata);

- królową Polski;

- papieżem;

- głównym generałem sił zbrojnych;

- Shakirą (a puetwa jest Beyonce) w teledysku "beautiful liar";

- jest żoną pizzy, a matką puetwy w naszej porąbanej ukswordzkiej rodzinie...;

- stylizuje także Sharon z Within Temptation;

[jegomość Prze.]- A napisałyście, że jest mega zajęta osoba?

[pizza&puetwa]- Nieee...

[jegomość Prze.]- Ja to bym napisał to na początku. Z caps lockiem, i czcionką 48 i z milionem wykrzykników. Rzucałoby się w oczy, nie?

- to ona grała w Mamma Mia tą blond dziunię co to nikt właściwie nie wie jak ona miała na imię... A pizza właściwie w ogóle nie kojarzy żadnej blond dziuni z tego filmu...

- aby uczynić zadość jegomościowi Prze. piszemy: panna Aś. jest pracującą kobietą i nigdy nie ma czasu!!! Nie chodzi z nami nigdzie, bo nigdy nie ma czasu :D ;

- w sferze swoich marzeń przeleciała już chyba wszystkich przystojnych piłkarzy, wykładowców z naszej uczelni, a także- o zgrozo!- polityków!

- ona nigdy nie klnie! Zwłaszcza po pijaku! Nigdy kur*a nigdy! Ja pie*dole, jak ona nie klnie po pijaku!

- prowadzi swój salon fryzjerski, w którym główną klientką jest ona sama;

- jej ojciec jest naszym idolem;

- posiada niesamowitą zdolność dopinania się w swoim iście gestapowskim płaszczu, w którym wygląda jak Helga z Wehrmachtu (puetwa na przykład się nie dopina na cy... górnych wdziękach :D );

- ma extra, hiper, mega góralską chustę, która kiedyś jej zginie w niewyjaśnionych okolicznościach... ;) ;

- ma anoreksję łydek;

[jegomość Prze.]- A napisalyscie w koncu, że ona nie ma nigdy czasu?

[pizza&puetwa]- Tak!

[jegomość Prze.]- Ale caps lockiem?

[pizza&puetwa]- ...

[jegomość Prze.]- Ja to bym napisał. co trzecie zdanie! taki zabieg stylistyczny bym zrobił. dobre, nie?

[pizza&puetwa]- ...

[jegomość Prze.]- Ale nie byłoby dobre?

[pizza]- No... zaje*iste...

- jest bohaterką tureckich piosenek tworzonych przez nasz cudowny zespół ["aszka apaszka, szisziri sziszir, herra heterra, szisziri szisziri"];

- zawsze rozpina jeden guziczek więcej [a puetwa mówi: "BARDZIEJ!" ku*wa! i nie zawsze,bo raz. o!] na kolokwia:P

- wraz z koleżanką prowadzi konkurencyjnego bloga, którego adresu nie podamy buahahahaha ;

[pizza]- co jeszcze ?

[puetwa]- Napisz, że "Niech wszyscy żałują, że nie widzieli jej w mini spódniczce i obcasach"

[jegomość Prze.]- A napisałyście już, że nigdy nie ma czasu?

[pizza&puetwa]- ...

- jej nazwisko trzeba wymawiać z wyraźnym akcentowaniem literki "w". Nieprzestrzeganie tej zasady grozi śmiercią lub trwałym kalectwem;

- ma fenomenalnego psa o równie wysublimowanej psychice co właścicielka ;) ;

- od pół roku wysyła nas do CH Stadion, po spodnie, których nigdy nie ma. A czemu nas wysyła? Bo nie ma czasu, gdyż ponieważ.... tadam tadam... Nigdy nie ma czasu :D

 

Generalnie, teraz jemy pączki, które kupił nam jegomość Prze.

[jegomość Prze.]- I co? Który lepszy puetwa?

[puetwa]- Nie wiem... Dla mnie smakują tak samo...

[jegomość Prze.]- Tobie to by dać pączka wypchanego klockiem i też by Ci smakował tak samo!

[puetwa]- Tego bym się raczej spodziewała po pannie Karo. [tu odsyłamy do notki o niej:)]

 

[jegomość Prze.]- pueeetwaaa. a rzucić w Ciebie pidżamą pizzy?

[puetwa]- eee... nie. dzięki Prze.,ale nie.

[jegomość Prze.]- następnym razem się nie zapytam! buahahaha. złoooo!

[pizza]- ja je*nę...

[jegomość Prze.]- eeej. czemu wy wiecznie wstawiacie dialogi ze mną?

[dobre pytanie. no nie wiemy dlaczego... ot i "mroczna tajemnica"]

 

pizza i puetwa :))

 

update na życzenie: i panna Aś. nie jada mięsa. a wszyscy wiedzą co sądzi o tym nasz specjalista mięsowy - jegomość Prze. ;)

Ja 20:04:09
chcesz coś dodać od sieu? ;>
Aś 20:05:28
zapomniałyscie napiosac ze nie jem mięsa,kocham donalda,radka sikorskego i bronka komorowskiego.
Ja 20:05:50
no to,ze przelecialas politykow :)
Aś 20:06:45
tych akurat nie przeleciałam
Aś 20:06:55
tych bardzo lubie
Aś 20:07:13
przelciałam asystenta tuska i nitrasa
Ja 20:07:15
aaaa.
Ja 20:07:30
to się zdecyduj czy kochasz czy bardzo lubisz:)
Ja 20:07:57
bo nie wiem jak sprostowac ;p
Aś 20:08:23
kocham
Aś 20:08:49
a i jeszcze ze dziwka beyonce kopiuje moje włosy
Ja 20:09:19
ok :)
Aś 20:09:21
i jeszcze ze mam manie serbów

i jeszcze dodatkowo dodam, że obie z panną aś. będziemy wykładały na naszej cudnej uczelni nauki prawne oraz, że panna aś. jest wielką fanką wszelakich programów muzycznych i ma swoją maleńką, wielk, obsesję odnośnie pana macieja sz.

updejtowała puetwa:)

da da!;)

16:19, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 25 maja 2009
Pizzy podróże- małe i duże...

Chciałam na wstępie zakomunikować, że żyję i jeszcze dnia poprzedniego wróciłam cała i zdrowa do Warszawy, aby cieszyć się świętem jegomościa Prze. Jak już puetwa pisała, rzeczywiście wsiadłam w zły pociąg. Po krótce: stał na peronie, na którym miał stać mój, miał bardzo dobrze mi znaną nazwę (często nim jeżdzę, tyle, że gdy ma trasę z Wrocławia do Olsztyna, a nie gdy wraca...) i odjeżdżał o podobnej godzinie. Tutaj pora na małe dementi: puetwo nigdy nie lustrowałam pociągowych wagonów w poszukiwaniu tabliczek, z miejscowością do której jadą i zdaję mi się, że Ty też nigdy tego nie robiłaś... Jeśli tak to... jest tyle innych ciekawych rzeczy na świecie...

Prawdziwą farsą, na miarę mego pizzowego talentu, było niezorientowanie się, że jadę w złą stronę (w ogóle nie mam orientacji w terenie, a także żadnego zmysłu, który podpowiadałby mi gdzie jest wschód, zachód, północ, czy południe- jeśli oczywiście nie da sie tego rozpoznć po położeniu słońca) oraz, że mijam jakieś dziwne miejscowości... No cóż... Wszystko da się jakoś wytłumaczyć. Zwłaszcza sobie... Zwłaszcza przy tak bujnej wyobraźni... W każdym razie, dzięki własnej gapowatości, miałam przemiłą wycieczkę do Częstochowy (chciałam przywieźć jakieś pamiątki, ale niestety z racji niedzieli prawie wszystko było pozamykane... :( ), a także poznałam niezwykle sympatyczą panią konduktor, dzięki której jakoś się ogarnęłam z przesiadką, dotarciem na odpowiednią stację i w ogóle ze wszystkim, za co będę jej wdzięczna do końca życia, a jeśli dane mi będzie ją kiedyś spotkać, to ma u mnie kawę. Pani konduktor zapoznała mnie też z innym konduktorem, a nawet z maszynistą! (Nie, nie mogłam zrobić "ciuuu ciuuu" na tym gwizdku.)

Tak, po krótce, przedstawia się historia mojej wspaniałej podróży. Ciekawe ile razy jeszcze będę ją musiała opowiadać ze szczegółami... Ciekawe ile czasu będziecie się ze mnie śmiać... Ciekawe, czy jegomość Prze. kiedykolwiek uwierzy, że takie rzeczy zdarzają się normalnym ludziom i są pomyłką, a nie objawem zaawansowanego debilizmu, połączonego z pęknięciem środkowej części sznurka co trzyma uszy... Życzę mu, aby zstąpiło na niego kiedyś światło objawienia w tej materii.

A tak w ogóle, to i tak najlepiej wyjaśnił to jegomość MarR. Otóż stwierdził on, że ja po prostu jestem taka zakochana. I tego będę się trzymać :)

PS. Ej! Mogłabym prowadzić jakiś program w telewizji "Travel&living"! Wooow! Będę sławna!!!

A oto piosenka w tym temacie, żeby takie "szmer bajer" urozmajcenie wprowadzić:

BIG CYC feat PIDŻAMA PORNO- PASAŻER

 

 

pizza  

22:40, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (3) »
niedziela, 24 maja 2009
stała na stacji lokomotywa...

... ciężka,ogromna i takie tam. no cóż. mimo tego, że na każdym wagonie jest napisane dokąd jedzie,a na peronach jest dodatkowe oznaczenie jakby ktoś planował się zgubić, to jednak zawsze znajdzie się ktoś kto pokrzyżuje plany dla naszego cudnego pkp. tym razem tą zacną osobistością została... [uwaga, dam da dam!] tak proszę państwa, nie kto inny jak [dudu dum dum!] pizza! brawo dla niej :) jak wróci z wojaży po częstochowie to może doda coś od siebie;) na razie to tyle:)

puetwa stacjonująca w warszawie.

ps. wszystkiego najlepszego Prze. oby MUFC było wiecznie na szczcycie, żeby każdy kupon wchodził, żeby czipsy solone nigdy się nie skończyły i żeby mięsko nadal było tak smaczne jak jest. i żeby pizza nie sprawiała problemów wychowawczych ;-)

15:52, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 18 maja 2009
Muzyka? Nieee... Eurowizja...

Tak nas jakoś przedwczoraj naszło z jegomościem Prze. obejrzeć coś w telewizji. Po sprawdzeniu programu, doszliśmy do wniosku, że fajnie popatrzeć sobie na mordobicie i pośmiać sie z efektów specjalnych sprzed 12 lat. Tak. Mieliśmy zamiar obejrzeć "Mortal kombat". Trzeba było jednak począć coś z czasem jaki pozostawał do tego niewątpliwie ambitnego działa amerykańskiej kinematografii... Wtedy to jegomość Prze. zorientował się, że właśnie leci eurowizja i możnaby zobaczyć, kto i co na niej wyśpiewuje. Włączyliśmy. To był poważny błąd tego miłego, spokojnego, przedwczorajszego wieczora...

Nie będę tu opisywać wszystkiego, ani dawać żadnych obszerniejszych komentarzy, gdyż nie chcę wracać pamięcią do tych traumatycznych przeżyć... Starczy, jeśli wspomnę o tandetniejszej, greckiej wersji Rickiego Martina, Niemcu w srebrzących się ,niczym tafla wody w słoneczny dzień, gaciach, zielonych rusałkach, trzymających się za rączki i tańczących wokół jednej z wokalistek oraz lasce pałętającej się po dziwnych metalowych kółkach, która to już nawet nie pamiętam jaki kraj raczyła reprezentować. Poziom muzyczno- wokalno- artystyczny mnie zażenował i podziękowałam sobie w duchu za to, że od jakiegoś czasu mam w głębokim poszanowaniu wszystkie tego typu imprezy muzyczne. Ja wiem... Nie jestem obiektywnym "obsmarowywaczem", gdyż nie gustuję raczej w muzyce aż tak bardzo popularnej i popowo- dance'owej, ale chyba wolalabym przez następne trzy dni słuchać non stop disco polo, niż obejrzeć to raz jeszcze. [O Boże, ja to powiedziałam?] A w ogóle- to nie jest obiektywny blog i mogę sobie pisać. O!

I co do cholery miał oznaczać ten niebieski ufol, w choreografii do występu wokalistki reprezentującej Albanię?! WTF się pytam, WTF?! No dobrze... Z tego przynajmniej można się było pośmiać. Widzisz jegomościu Prze.- jest absurd o poziom wyższy od Charliego- The Unicorn'a :D 

PS. Żeby jednak sprawiedliwości stało się za dość, nadmienić muszę, że dwa, czy trzy występy się obroniły... A wczoraj, dzięki uprzejmości puetwy i panny Goś. moje uszy odreagowały eurowizyjne upodlenie, słuchając sobie tanga w różnej postaci, co zdążyła zresztą opisać już sama puetwa :) To taki optymistyczny akcent na zakończenie wpisu :)

 

 

pizza

20:35, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (3) »
niedziela, 17 maja 2009
muzycy

Ostatnimi dniami moje życie przybiera jak najbardziej kulturalny obrót. a to kino, a to koncert,a to.. teatr. tak proszę państwa. teatr. Cudowna możliwość nałożenia obcasów, bardziej eleganckiej bluzki, ułożenia włosów i zrobienia makijażu. a przede wszystkim możliwość przeżycia emocji, które przy filmie, przynajmniej u mnie, nie występują. Dzisiejszego dnia padło na recital pt. 'Tango' [ http://www.tat.pl/sztuka_ld.php?id=1142 ]. Pomijając fakt, że początkowo nasze rozumowanie było nastawione na sztukę innego rodzaju to i tak wyszłam usatysfakcjonowana. Chyba każdy zna moje zamiłowania muzyczne [jakże czasami specyficzne, nieprawdaż Prze.?] oraz słabość do... muzyków;) Uwielbiam na nich patrzeć, słuchać. Widzieć, a nie tylko słyszeć. Widzieć każdą nutę, która przepływa przez ich ciało [nawet jesli wyglądają przy tym niebywale komicznie ,a wręcz epileptycznie to ja i tak patrzę z przyjemnością;)]. Nie wiem czy macie wśród znajomych muzyków. takich z pasją, zacięciem i wiarą. ja mam i mimo, że nie mogę się wypowiedzieć, gdy rozmawiają 'muzycznie' to słucham i podziwiam. może dlatego, że ja nie mam czegoś czym żyłabym aż tak. kurcze! jakie to niesamowite. w zasadzie nie pociągają mnie wokaliści. przynajmniej nie aż tak. zazwyczaj to na nich skupia się widownia, na nich padają światła, to oni zbierają największe bukiety i udzielają wywiadów. są tak jakby wizytówką. no dobrze. niech będą. a ja najbardziej lubię patrzeć na muzyków, którzy są trochę jakby w cieniu. patrzeć na to co przeżywają. i jak. jedni się gibają, drudzy zamykają oczy. jeszcze inni wystukują rytm [tutaj uwaga do publiki: proszę! nie wystykujcie rytmu nogą. róbcie to ręką, głową, czymkolwiek. ale nie nogą,bo razem z wami robi to cały rząd,a niekoniecznie tego chce..]. Lubię porozumiewawcze spojrzenia i delikatne uśmiechy towarzyszące muzykom. Basiści. Basiści są najlepsi. i Ci kontra też. jak latają im palce, dłonie, ramiona. i te dźwięki, które tworzą, wydobywają z intrumentu o tak cudnym kształcie.mmm. podczas dzisiejszego koncertu jednak moje serce podbił akordeonista. fakt faktem przeżywał w sposób niebywale komiczny, nienaturalny,ale ja widziałam w nim pasję. i tego się trzymajmy

Myślę, że dla większości z was to,co napisałam wcale nie jest interesujące. może nawet smieszne. ale ja to naprawdę lubię. lubię być blisko tego. a nawet w centrum. lubię, gdy człowiek czymś żyje. mogłabym jeszcze o tym pisać i pisać i pis... ale chyba nie przesadzajmy. może innym razem.

pozdrawiam i polecam doznanie prawie takie jak te, które miała Amelia przy wkładaniu dłoni  w  worek wypełniony ziarnami nie-pamiętam-czego.

puetwa

ps. to powinna być recenzja. w zasadzie nie wyszło. ale proszę państwa. jeśli lubicie stare klimaty, ambitniejszą muzykę, artyzm i profesjonalizm to polecam.

22:32, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2