RSS
niedziela, 26 lipca 2009
Poznajmy się, część VIII - panna Jol.

Jakoże pogoda zmusiła nas do siedzenia w domu oraz uzupełniłyśmy poziom glukozy we krwi, pożerając czekoladę i już coś na oczy widzimy, postanowiłyśmy coś tu skrobnąć. Zajob matrymonialny lekko ustąpił. Stan naszego zdrowia psychicznego nadal nie jest najlepszy, ale nie oszukujmy się, nigdy nie był i zapewne nie będzie...

Nadeszła pora na ostatnią z nas - pannę Jol. Charakteryzuje się ona:

- dosyć dużą odległością do fryzjera;

- wychodzeniem na największe ulewy jako pierwsza [a po niej to już tylko puetwa ma tak niepoukładane we łbie;)];

- już chyba każdy wie na co panna Jol. ma ochotę i w jakiej kolejności, gdy się napije. No i oczywiście z kim;

- jeżeli panna Jol. po alkoholu nie ma ochoty, to najzwyczajniej w świecie idzie spać. Nawet jeżeli jest środek imprezy;

- panna Jol. jest bardzo gościnna. Bez różnicy czy sprzątasz dywany czy chcesz obejrzeć jej mieszkanie. Możesz nawet chcieć ją okraść - bylebyś miał taaaki profesjonalny sprzęt;

- panna Jol. zna wiele profesjonalnych sprzętów np. linijkę i ołówek;

- hobbystycznie prasuje sobie włosy [żelazkiem na desce do prasowania rzecz jasna];

- lubi czuć się jak księżniczka ratowana przez rycerza - zawsze, gdy przybywa jej facet - ratuje ją i znikają gdzieś w sinej dali.

- jeżeli panna Jol. czegoś nie wie to znaczy, że to nie istnieje;

- ma ładny kolor włosów, który chętnie zrobiłaby sobie pizza;

- wykorzystując swego tatę, i przy okazji pokazując mu nasze kompromitujące zdjęcia, robi zarąbiste prezenty;

- robi dobre notatki, z których wiedzę przyswajać może nawet debil [dlatego my nie chodzimy na wykłady;)];

- panna Jol. jest mistrzem ucieczek z karaoke [mimo, że zdarzyło się jej to dopiero raz... a zgadnijcie ile razy była na karaoke (raz?) ];

- nie je mięsa, ale się z tym nie obnosi JAK NIEKTÓRE kiedyś tam wspomniane... ;

- wszystkie ciepłe buty zostawia u swojego chłopaka [czyżby mieli ten sam rozmiar buta?];

- jest naturalistką [czyli jest naturalna :D]- nie maluje się, nie czesze, nie ubiera... Ups! Chyba się rozpędziłyśmy... Chociaż kto wie, jak chodzi po domu :P

 

PS. Polecamy czekoladę z Biedronki z prażonym ryżem.

PS2. Wiemy, że to chyba nasza najkrótsza notka, ale nie wymagajcie od nas zbyt wiele w taką pogodę...

 

Pozdrawiamy

pizza&puetwa

 

13:50, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 lipca 2009
Notka matrymonialna

Chciałyśmy zacząć ładnie, ale nie wiemy jak... Taki szmer bajer, rozumiecie, delikatne wprowadzenie do tematu, ale niestety... Zaczniemy z grubej rury. Chcemy przedstawić przebieg oraz wygląd puetwowego ślubu. Nie żeby miało do niego dojść w najbliższym czasie i przestrzeni, a także w znanym nam wymiarze... Ale pomarzyć i powymyślać zawsze można :)

Najsampierw opiszemy wygląd panny młodej, potem zajmiemy się panem młodym, a potem to już pójdzie;) Nasza koffana puetwa będzie miała przepiękną suknię w kolorze fachowo zwanym ultra-maryna (nie wiemy dlaczego akurat maryna a nie np. Zosia, albo Antek), dla niewtajemniczonych- taki jakby jebitny granat :D Przepasany niczym suknia miss Podlasia szarfą z napisem "ostatnie pożegnanie". Do tego buty, niczym zdjęte z Janis Joplin... We włosy puetwa życzy sobie wplątać jeszcze żywą, tudzież ledwo żywą kuropatwę, ale osobiście nie jestem przekonana czy nie będzie jej za ciężko... Ja wplątałabym artystycznie kawałki świażego, surowego, ociekającego krwią mięsa, ale z panną młodą się nie dyskutuje... A przecież to tak pięknie przyciągałoby muchy! Bo much to tak ogólnie ma być sporo... Na palcu zalśni pierścionek z krowiego oka w kolorze blue. Co by do kiecki pasował. Makijaż i koloryt postaci w stylu Dity von Teese lub Mortishii Adams. Ładnie, nie? :D Sugerujemy, aby pan młody wyglądał jak Marylin Manson, tudzież tygodniowy nieboszczyk. Ale w smokingu, żeby było elegancko. Do ślubu przygrywać będzie marsz pogrzebowy, a cała uroczystość odbędzie się oczywiście na cmentarzu, a przy nieco większym budżecie sugeruję katedrę Notre Dame. Zamiast obrączek, nowożeńcy rozmarzą sobie rytualnie krew na nadgarstkach i zrobią jeszcze parę obrzydliwych uroczystości, których ja jako świadkowa chyba nie chcę oglądać ;) A właśnie. Wspomnieć należy, że mnie też dostanie się kubraczek w stylu panny młodej, tylko, że czarno- amarantowy (żeby nie było widać ewentualnych rozbryzgów krwi z pociętych nadgarstków nowożeńców). Zgodziłam się rownież na doczepiane kły i cieknącą z ust krew- puetwa dla Ciebie wszystko... No może prawie, bo świniaka nie zarżnę i nawet mnie o to nie proś! Zapomniałyśmy o bukiecie ślubnym (jeżeli to w ogole można będzie nazwać jeszcze ślubem, a nie sekciarskim pogwałcaniem czci katolickiej, czy czymś takim).

[puetwa] - W takim wypadku, to czemu ja się właściwie nie chajtam z Marylinem Mansonem?

[pizza] - Nie wiem...

Więc rzeczony bukiet stanowiły będą chryzantemy złociste w półlitrówce po czystej.

[puetwa] - Ty możesz mieć w jednej ręce chryzantemę w 0,2... A w drugiej fajkę na lufce.

[pizza] - Dobra...

[puetwa] - A jakie Ty będziesz miała buty?

[pizza] - Nie wiem... Boso!

[puetwa] - Taaaaaaaak! Boso po szkle! Dywan z białego zrobi się naturalnie czerwony :D

[pizza]  - '^^... Ale przecież nie będziesz miała dywanu na cmentarzu...

[puetwa] - A czemu nie?

To przejdźmy może do uroczystości weselnej, zanim pizza wykrwawi się na śmierć... Gości z cmentrarza zabierze, ma się rozumieć, karawan. Na weselu przygrywać będzie garbaty organista ze szklanym okiem i zepsutymi zębami, przywabiający muchy swoim oddechem. Atrakcją turystyczną będzie jego trzecia noga i ogon... Wokalistka będzie lekko nadgniła, z dynią na głowie i wyrastającymi z niej, wijącymi się wężami... Puetwa proponuje też ciekawe zabawy weselne, mianowicie:

1. Zamiast kącika "swojskie jadło", zabawa "zrób to sam" z kurami.

2. Zamiast "chusteczki haftowanej", pogoń za prosiakiem.

3. Zabawa "kto najszybciej zje surową rybę, wiszącą na sznurku, będąc w kaftanie bezpieczeństwa".

4. Nie zapomniałyśmy również o najmłodszych. Dla nich proponujemy konkurs "kto najszybciej wydostanie się z zamkniętej trumny, zatopionej w lodowatej wodzie".

5. Dzieci będą też mogły zrealizować się podczas łapania ropuch na moczarach, przy pełni księżyca i wyjmowaniu im oczu, a dorośli walczyć będą o weselną flaszkę ścigając się, nosząc je na łyżeczkach [oczy, nie dzieci].

[puetwa] - Trzeba będzie poświęcić rytualnie dziewicę!

także dziewczyny... radziłybyśmy wcześniej zrobić coś z... ze sobą :)

Wiadome jest, że przystrój sali jest równie ważnym elementem, tworzy w końcu klimat [jakby do tej pory ktoś miał go za mało...]. Sala będzie czarna [jeśli byłoby to w ogóle jakimś zaskoczeniem..], z elementami granatu, bo w końcu do sukienki powinno coś pasować i czerwieni [żeby i do druhny coś tam pasowało]. Z sufitu zwisać będą nietoperze [a! a po wyjściu z kościoła zamiast obciachowych i srających gołbi będą wypuszczone czarne kruki]. Wszędzie poustawiane będą gotyckie świeczniki z masywnymi świeczkami [bo w końcu będzie to jedyne źródło oświetlenia]. Wszędzie biegać będą białe myszki [że taki symbol niewinności... lub obłąkania, jak kto woli], a na stole leżeć będą zdechłe szczury. Symbol niczego,ale czarnym kotom wypadałoby dać jakieś pożywienie. Dla dzieci atrakcją będzie czarna puma, z którą będzie można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie [jeśli ich ówcześnie nie zje..]. Za oknem spacerować będą wilki [w porze zbierania przez bachory żab będą wyły do księżyca i ewentualnie zrobią sobie przerwę na porę obiadową]. Organista grać bdzie na zabytkowych organach, które zajumamy z kościoła mariackiego. Zamiast życzeń, goście uwzględnią pannę młodą w testamencie [jako głównego spadkobiercę - w końcu dla większości może to być ostatnia impreza w życiu - chętnie przyjmę wszelkie posiadłości, auta i kosztowności - ewntualnie nerkę]. Wszyscy goście mają przyjść na czarno.

Jako kolejną zabawę puetwa propnuje karaoke. Pizza zaśpiewa 'rape me' Nirvany. Jako pierwszy taniec będzie 'thriller' michael'a jacksona, który na tą okazję powstanie z grobu.  Stalin też będzie,choć nie wiadomo dlaczego... Mao Tse Tung mówił, że też wpadnie.. [bosz. pizza... jak Ty wpadasz na takie idiotyzmy;p] [a Ty puetwa to masz niby mądrzejsze - patrz wyżej - czyt.notka].

Kelnerzy będą w stanie rozpadu i rozkładu, oferując swoje usługi gościom i pozostawiając na nich resztki swojego jestestwa. Drinki podawane będą z oczami zamiast wisienek, a tort będzie niezwykle demoniczno-diaboliczny, mianowicie zrobiony z czekolady[bo czekolada musi kurde być!]. Alternatywą dla pizzy gdyż baaardzo chce, będzie tort ze świeżego mięsa, które uprzednio leżało tydzień na palącym słońcu, nadziewany trującymi grzybkami.

Podróż poślubna będzie do Tansylwanii, by odwiedzić wujka Drac.ulę:D

Mamy tylko jeden, mały, maluteńki, wręcz mikroskopijny i prawie niezauważalny problem... Eee... mianowicie nie mamy pana młodego. Ale myślę, że to kwestia czasu... pizza mówi, że ewentualnie jest to kwestia ceny.. lub dobrego upicia:D Można go też na ciążę złapać.

[pizza] - osobiście radzę unikać puetwy...

ps. ewentualnych chętnych zapraszamy na casting, który odbędzie się w domu pogrzebowym "Nadzieja". Ponieważ nadzieja umiera ostatnia...

Pozdrawiamy:

bliska obłędu pizza i rozmarzona puetwa :D

ps 2. Jeżeli poszukujecie niebanalnych pomysłów na wesele zgłaszajcie się do nas :D

 

13:09, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (603) »