RSS
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Wakacyjne przygody pizzy w jej domostwie

Narzekałam ostatnio, że nie mam co robić... To teraz już mam... anginę :/ Nie jest to jednakowoż tak straszne jak mogłoby się wydawać. Wszak dzięki tej przypadłości poszerzyłam zakres swych zajęć (kursowanie od kompa do tv, od tv do książki, pomijając poranną kawę i krzyżóweczkę) o pilnowanie godzin przyjmowania leków :D Wiem już też czemu od tygodnia miałam wrażenie jakby mi ktoś wbił długopis w gardło... Oraz czemu wszystkie potrawy, nawet ekhem... pizza... (nie żeby jakiś "samokanibalizm"...) straciły smak. Mniejsza jednak o to. Największą gorycz odczuwam, gdy dosięga mnie zniesmaczony wzrok PanKota (zwanego także KacperKotem alias Śmigolem alias Zgredkiem alias TyCholerą), zdający się mówić "jak to jest możliwe, żeby się w wakacje rozchorować?! Chyba Cię już do reszty Poje*ało..." Rozumiem jego zawód- mój zapał do wspólnych zabaw wraz z jego przyjaciółmi- panem pszczółką i panem kij wie czym, wyglądającym trochę jak ziemniak- opadł. Hm... Opadły mi także ręce, widząc jak wspomniany wyżej dżentelmen gryzie swoją lewą tylną nogę, która oddaje mu kopniakami w nos... Pociesza mnie jedynie fakt, że poczciwy KacperKot nie poddaje się tak łatwo :) Szczerze mówiąc trochę mu się dziwię, gdyż w skutek zachęcania mnie do zabawy już dwa razy, niechcący pociągnęłam go lekko z buta... Cóż, pomysł wbiegania mi pod nogi, nie jest, jak się zdaje, najlepszą metodą. A oto i PanKot, żeby było wiadomo o kim piszę:

pankot

fotencja made by puetwa

Tak generalnie, to napisałabym tu coś ciekawego. Problem w tym, że nic ciekawego się nie dzieje... Oprócz wycieczki do urokliwego Sandomierza, która była moim urodzinowym prezentem i dzięki której jegomość Prze. miał niepowtarzalną okazję zostania krzyżakiem, dzielnym rycerzem i polującym sarmatą, a ja przedzierzgnęłam (trudne słowo- mam nadzieję, że nie zrobiłam błędu :P ) się w wodza wikingów, a potem w królową dzielnych wieszaków na zbroje, udających rycerzy... Taaak- były przebieranki, w czymś w rodzaju muzeum, zwanym "zbrojownią". Aha... i jeśli komuś słowo "przebieranki" skojarzy się z pielęgniarką z playboy'a (tak, chodzi mi głównie o Ciebie, panno Sylw...), to chyba glebnę.  Tak poza tym, to nic się nie dzieje... Dobrze, że za sprawą naszych oszałamiająco fajnych ludzisków, wrzesień zapowiada się znacznie lepiej:) A poniżej pamiątka z wycieczki. Piękny Wąwóz królowej Jadwigi, gdzie dokarmiliśmy dzielnie stadko komarów i innych paskudztw:

wąwóz

foto made by- uwaga uwaga- pizza :D

 

 

pozdrawiam,

pizza

18:26, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (5) »