RSS
wtorek, 27 października 2009
Poznajmy się, część XI - jegomość MarR.

Nadszedł czas, by przedstawić najwyższego i, co by się nie oszukiwać, najchudszego (zgrabna talia, jędrne pośladki i uda, wyrzeźbione ramiona...) z naszej paczki. A zatem panie i, kurna, panowie... Przed Wami jegomość MarR. :

- jak twierdzi jegomość Prze. często rżnie głupa, a puetwa chce zobaczyć jak się kogoś zabija, bo jeszcze nigdy nie widziała...;

- ma wiele oddających jego walory fizyczne pseudonimów artystycznych takich jak: pruski garnek, pała, żarówa. I jeszcze piździak, ale to pochodzi od słowa "pi*da", więc chyba nie pasuje do reszty..;

- jest bardzo pro ekologiczny: ma akwarium oraz hoduje krówki, które dają truskawkowe mleko. Oczywiście robi to w internecie. A w świecie realnym jeździ w nocy swoją super bryką (szybką jak strzała, smagłą jak łania...) i zbiera koreczki od butelek, wygrzebując je ze swoich ulubionych śmietników. To jest dopiero poświęcenie! A podobno ludzie dziwniejsze rzeczy w necie robią, niż na jawie...;

- puetwa mówi, że nie rozróżnia on, która z nas jest na tym blogu puetwą, a która pizzą, a przecież to takie oczywiste, że puetwa to puetwa, a pizza to pizza... Pizzy się jednak wydaje, że to nieprawda i on wie... Coś wie na pewno...;

- nie lubi chodzić na karaoke;

- chwilowo mieszka na drugim krańcu świata, gdzie nawet internet się wiesza, psy dupami szczekają, a diabeł mówi dzień dobry, dobranoc i hał du ju du;

- jest licencjonowanym treserem żółwi;

- między innymi dzięki niemu powstała nasza ogniskowa tradycja:) Rozpalił już niejedno ognisko oraz niewieście serce ;) ;

- jest naszym sexi taxi driver'em. Zawsze wszystkich dzielnie podwozi, odwozi, odbiera itp.;

- to dzieki jego stopie poznaliśmy prawdziwą hiostorię puetwy...;

- jest komando-foką - może niespać przez 24h, a potem jeszcze nie spać... i nie spać... Tak mijają dni, tygodnie, lata... MarR.! zrób coś ze swoim życiem!;

- lepiej jechać do niego, niż czekać na niego, bo zupełnie niespodziewanie może mu coś wypaść. Np. oko...;

- opatentował podryw na kabanosa i chodzenie w rajtuzach... Ciekawe, czy tak poderwał pannę Ań.;

 

Po tym jak pizza nie zrozumiała o co chodzi puetwie:

[jegomość Prze.] - puetwa, wsadź sobie latarkę w gardło, to będziesz sie jaśniej wyrażać...

[puetwa] - ...

 

- wraz ze swoją wyżej wymienioną partnerką, dają wspaniałe prezenty urodzinowe i ogólnie okolicznościowe. Opiszmy ten proces... Pomimo tego, iż to tajemna receptura i nic o niej nie wiemy, możemy powiedzieć, że tworzą oni takieeego, rozumiecie, big cukierasa, po czym obwiązują go tymi sznurkami, rozumiecie, ze słomy czy czego tam... Nie wiem, tam ponoć, rozumiecie, dziadek miał stodołę i trzy źrebaki i one żarły tą mączkę i piły wodę z rzeczki, rozumiecie, z tej rzeczki, w której żółwie pływały... Tak... Wszystko zaczyna układać nam się w logiczną całość...;

- można prowadzić z nim fajne rozmowy, na poważne tematy. [I tu zgoda puetwy, wyrażona zwięzłym "dobrzeu"];

- nigdy nie tańczy. O przepraszamy- zatańczył raz na pewnej parapetówce i zrobił to niczym młody J. Travolta, albo ten z Dirty Dancing... no ten... P. Swayze :D ;

- puetwa mówi, że wygląda jak talib [choć już nie pamięta jak to dokładnie szło, ale było w tym coś talibowego];

- rzadko pije, ale pizza poznała go kiedy siedział napruty, na dworcu centralnym, koło rzygajacego kolegi, a puetwa oczywiście nie pamięta jak go poznała;

- razem z nami jest wielkim fanem jednorożca Charlie'go :D ;

- jego ulubionym obrazem jest "dama z łasiczką" (do podziwiania na demotywatorach);

- z niesłychaną dykcją i interpretacją recytuje nasze cudowne notki;

 

i na koniec poemacik o puetwie [w głównej mierze autorstwa jegomościa Prze.] :

puetwa nie czuje, kiedy rymuje

oraz nic nie psuje

i nie lubi, gdy ludzie to tępe ch*je

bo odrazę do nich czuje

najchętniej, by ich zabiła,

bo to dzieweczka miła.

[yoł mada faka. pizza mówi: "poliSZ mi siusiaka. nie niee... to jest cios poniżej pasa!". a żebyś wiedziała pizza, że siusiak nie sięga pasa, oj nie sięga...]

 

pozdrawiamy my:

pizza & puetwa

21:29, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 października 2009
Skąd się wzięła puetwa

Nie, nie chodzi mi o to, że bocian znalazł puetwę w kapuście, a potem poszedł do baru i zastawił ją za któryś z kolei kufel piwa, skąd odkupiła ją (po cenie promocyjnej) jej mama. O to w tej notce bynajmniej nie idzie. Rozchodzi się (fajne słowo, nie? Mój dziadek tak zawsze mawiał :D ) o pseudonim współautorki tego bloga. Jak być może pamiętacie, w którejś z wstępnych notek, chyba w pierwszej z cyklu "poznajmy się", wyznałam, że ani ja, ani sama zainteresowana, nie mamy pojęcia skąd wzięła się "puetwa". Zacna ma towarzyszka stwierdziła, że wersji pochodzenia jej ksywki jest z milion, przy czym żadna nie wydawała się być prawdopodobna... Żyłybyśmy w niewiedzy, gdyby nie wczorajszy wieczór, kiedy to wszystko stało się jasne...  Tutaj wypadałoby podziękować jegomościowi MarR. za użyczenie nam swej wielkiej stopy do celów prawie, że ezoterycznych. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale domyśliłam się wszystkiego, kiedy twarz puetwy zaczęła przekształcać się w wielgachną girę... Tu przedstawię prosty tok rozumowania wszystkich wtedy obecnych:

poprzednie wcielenie (reinkarnacja) ---> wieeelka, długa stopa ---> płetwa

Troche to smutne, dowiedzieć się, że twoja best koleżanka, w poprzednim wcieleniu miała głowę zaraz przy ziemi, ale cóż... Trzeba żyć dalej ;)

A że chciała być w pytę orginalna, to postanowiła pisać się przez "u" i z małej litery. Żeby zrobić jej przyjemność też pozwoliłam się tak pisać. No.. nie żeby przez "u" bo byłoby ciężko, ale podejrzewam, że więszość zajarzy o co kaman.

PS. Organizuję konkurs "Znajdź puetwie sens życia". Ewentualne pomysły proszę zameiszczać w komentarzach. Na najlepszych czekają całusy w czółko i zestawy kredek świecowych.


Pozdrawiam

pizza

13:50, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (3) »
wtorek, 13 października 2009
Poznajmy się, część X - jegomość MarK.

Dziś notka o człowieku, który swój młodzieńczy bunt ma jeszcze przed sobą, a objawy jego będą straszliwe... Nasz bohater planuje zostać bestią, a na razie, co by sprawniej rzucać się na ofiary, usiłuje schudnąć z całkiem niezłymi wynikami :) Teraz fanfary i trąby jerychońskie.. Tadam tadam, przed państwem jegomość MarK. Brawa!

- jest kucharzem - gawędziarzem. Gdy zabiera sie za posiłek możesz ze*rać się z głodu, choć podobno to niemożliwe...;

- jego życiową miłością jest nóż, którego bynajmniej nie używa jak Rambo... [MarK]- puetwa, ja zostawiłem u Ciebie mój nóż... Oddaj mi go, bo się zabeczę!;

- ma dziwne ciągoty względem surowego mięsa... Lubi je klepać... czy coś... ;

- puetwa zawsze robi sobie krzywdę na imprezach przez niego organizowanych...;

- zajebiaszczo umie grać na bembenku, który to zawsze nosi przy sobie (niestety bembenek niepokojąco maleje.. :( );

- pizza lubi go słuchać o poranku, puetwa nie miała jeszcze takiej okazji (buahahahahahahaha);

- puetwa nie miała okazji (dziwnie to brzmi, ale cicho), gdyż nasz jegomość jest niesłowny! (Wstydź się MarK.!);

- ma podobne zainteresowania jak jegomość Prze. - lubi spać i jeść, aha i nic nie robić :D ;

- pizza zaświadcza, że nadzwyczaj męsko i ponętnie wygląda w szkockim kilcie... [płacz puetwy, która tego nie widziała];

- na razie nie jest wybredny, jeśli chodzi o jedzenie, ale gdy stanie się bestią, będzie się żywił jeno krwią wyssaną z dziewiczych warg... [chyba będzie musiał pod przedszkolem ofiar szukać...];

- jest włocławskim drechem z dzielni [teraz nie chodzi już w dresie. Podejrzewamy, że dlatego, iż poodpruwały mu się paski...] - jest też aktorem- amatorem [grywa w jasełkach wiodące role pasterzy...];

- zapewne podbiłby już świat, gdyby chciało mu się tak bardzo, jak mu się nie chce;

- puetwa za cholerę nie może sobie przypomnieć, jak go poznała, pizza pamięta to mgliście. Jedno jest pewne - wziął się od jegomościa Prze. Naukowo można by nawet powiedzieć, że jest pochodną znajomości z Prze.;

- puetwa nadal nie może otrząsnąć się po tym jak zjadł [special for puetwa- wpierdzielił!, pożarł!, pochłonął!, "wsysł"!, wpierdolił wręcz brutalnie!] jej ostatnie trzy kawałki łaciatej milki. puetwa mówi, że jest brutalem bez serca, lecz pizza myśli, że puetwa jest nienormalna...;

- uwierzcie nam, że nie chcecie, aby zaczynał przy was myśleć... Bo on to robi taaak dłuuugo... ale taaaaaaak dłuuuuuuuuuuuuuuuugo...;

- zazwyczaj nie odbiera telefonów i przypuszczamy, że poza karaoke w ogóle nie słyszy dźwięków;

- pizza może poświadczyć, że zawodowo wiąże swoich wrogów jak świnie i gdy już leżą, lubi ich kopać. W Monastyrze oczywiście... A tak by the way jest tam rycerskim doryjczykiem;

- puetwa zaś może poświadczyć, że mimo wszystko ma dobre serce i zawsze rzuca jej coś w michę... :) ;

- dobrze tańczy [specjalizuje się w salsie, ale naszym zdaniem najlepiej wychodą mu solówki do piosenki 'Low' ;) ];

- wkręciłyśmy mu, że łysieje (czy aby na pewno nie zaczął...?) i teraz męczy nas swoim biadoleniem;

- mówi, że ma bujny las na klacie, ale nam to bardziej przypomina skoszoną łąkę... w zimie;

- z jego dotychczasowych dokonań dialogowych możemy wyróżnić ten:

[panna Sylw.] - puetwa, między nami jest przerwa. (dot. ustawienia krzeseł, przy oglądaniu filmu. Przyp. red. ;) )

[jegomość MarK] - Prze., a między nami jest koniec!

 

- fenomenalnie tańczy stópkami, a dzięki swoim mistrzyniom (nam ofkorz) uczy się kręcić bioderkami :D Jednak w tym wypadku nie będzie karate kid... uczeń nie przerośnie mistrzyń;

- jest masochistą: lubi masaż pleców butem oraz woli dostawać w dupę, niż być chwalonym [dlatego notka ta nie wynosi go pod niebiosa, nawet jeżeli byłybyśmy w stanie to zrobić. Brzydzimy się jednak kłamstwem i korupcją :P];

- jest murzynem puetwy, choć pizza sądzi, że już o tym zapomniał...;

- jest entuzjastą niewidzialnego striptizu, wykonywanego przez nas obydwie, opatentowanego przez pizzę;

- and the last one! Mimo, że zawsze mamy z niego niezły zrzut i jesteśmy dla niego nieco kąśliwe, to lubimy go bardzo za to, że nie da się go nie lubić :P Tak.. i jeszcze ładnie pachnie i na razie jest miękki niczym niewiadomo co,ale ważne, że jest [pizza mówi, że jak świeża bułeczka, a porównania puetwy oscylują wokół pysiaczków misiaczków, więc przemilczmy...], zatem dobrze się do niego przytula :)

 

pozdrawiają:

(jak zwykle niezrównoważone) pizza & puetwa

13:48, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (2) »
sobota, 10 października 2009
Akcja komunikacja

Zainspirowane twórczością niejakiego Sindey'a P., czołowego artysty współczesnych czasów, a dokładniej jego super hiper extra wypaśnym hitem, pod jakże wymownym tytułem: "Skuter" , postanowiłyśmy zaproponować mu współpracę. On śmiga skuterem, my jako pospulstwo jeździmy Zet.Te.eM.ami, więc czemu by nie połączyć sił, tworząc niepowtarzalne arcydzieło polskiej undergroundowej sceny muzycznej, pod tytułem "Akcja komunikacja"- yoł. Jako, że lubujemy się w pełnej przekazu sztuce, docierającej ma się rozumieć tylko do najtwardszych ( ale także tych najwrażliwszych- żeby nie powiedzieć, że do wszystkich...) w pytę street'owych serc, stworzyłyśmy już pierwszy singiel. Powstały oczywiście w tramwaju na kolanach puetwy [brawa dla puetwy za umiejętność pisania w takich warunkach, oraz dla pizzy za niepowtarzalną wenę tamtego wieczoru- czyli "brawajcie" nam ludzie, "brawajcie"]. Oto i on:

"Akcja komunikacja"

Do mostu podjeżdżam moim skuterem (ten wers śpiewa oczywiście Sidney)

Potem przejadę się super rowerem. (ten wers też może śpiewać Sidney jeśli będzie chciał mieć super rower...)

Później jadę metrem, a nie inaczej,

Na samą myśl ciśnienie mi skacze.

Płyną chwile ulotne jak LOTKA,

Ciekawe kogo dzisiaj tu spotkam.

 

Ref.:

Akcja komunikacja!

Jadę z przesiadkami,

Komunikuję się z ludziami :D

 

Ziomki z osiedla dojadą tramwajem.

Szkoda, że w tramwaju nie jeździ się z fajem*.

Potem już razem jedziemy autobusem.

Autobus się wlecze, jakby jechał kłusem.

Autobus czerwony mknie ulicami,

Oglądają się za nim cizie z pieskami.

 

Ref.

 

Nie podróżuję samochodami,

Bo nie chcę zatruwać miasta spalinami.

Bo jak kocham moje miasto,

I lubię piec ciasto.

To moje małe odchylenie,

Bo kręci mnie ostre pieczenie.

 

Ref. // x 7

 

Joł ziomki z dzielni- to dla Was ta nawijka joł! Pozdro 600!

[pizza] - A czemu 600?

[puetwa] - A nie wiem. Tak się mówi...

* Nie jesteśmy oczywiście za paleniem wyrobów tytoniowych w środkach komunikacji miejskiej, ale chciałyśmy wiecie, żeby taki ziomalski stajl był...

 

[puetwa] - patrz. umyłam nawet dla Ciebie włosy. i umyłam zęby. dwa razy!

[pizza] - A ja specjalnie dla Ciebie ponętnie ułożyłam cycki w staniku...

 

[pizza - Mnie proszę zaczynać z dużej litery,bo ja do Ciebie mówię z dużej litery!]

 

Także panie Sidney P., jeżeli jest Pan zainteresowany wspólną płytą, a na pewno Pan jest, to musi się Pan skontaktować z naszym menago, kimkolwiek on jest... [ej. czujecie ten rym?]

 

Pozdrawiamy (naszych wiernych fanów):

pizza & puetwa

14:22, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (1) »
czwartek, 08 października 2009
Poznajmy się, część IX - jegomość Prze.

Witamy państwa po długiej, wakacyjnej przerwie [pomijając fakt, że w wakacje też były notki...]. Postanowiłyśmy przywitać was kilkoma błyskotliwymi dialogami oraz "opisem partnera życiowego puetwy.. tfu! pizzy." [żeby nie było to była pomyłka pizzy...] [puetwa! je*ne Cię!]. Zastanawiałyśmy się nad tym, czy ta notka nie powinna być o kimś kto się o to dobijał, oczywiście nie mamy pojęcia kto to... ale i tak wiemy, że to Ty MarK :P Postanowiłyśmy jednakże nie ulegać wpływom [nawet nie było próby przekupstwa !] i pozostać wiernym naszemu odgórnemu planowi rozwoju bloga. ave! cytaty:

[puetwa] - bezzzz kitu. nie wiem jaka to jest grupa..

[pizza] - no jakto jaka? nasza! :D

[jednak okazało się, że ta grupa naszą nie była... to nawet nie był nasz budynek i nasz wykładowca.]

Po trafieniu do odpowiedniej sali, w budynku całkowicie nieprzystosowanym do życia w rodzinie zaczęła się najpoważniejsza lekcja angielskiego, w której uczestniczyłyśmy. Zaczęło się niewinnie - od przedstawienia się, a skończyło na 'Milionerach', 'Kole Fortuny' i 'Zgadnij co to?'.

[puetwa] - znasz wyraz po ang. na 3 litery?

[pizza] - yeees...

A teraz możemy już przejść do opisu:D

Na wstępie nadmienić należy, że jegomość Prze. jest utytułowanym KMO*. Jest to info. bezwzględnie najważniejsza i mówiąca wszystko o naszym bohaterze. Każdy kto zna jegomościa Prze. winien to wiedzieć i podziwiać [ołtarzyk chwalebny nie zaszkodzi - autografy rozdaje zawsze o 17stej na dworcu centralnym pod mAKdonaldem]

[pizza] - o jak ładnie napisałaś 'makdonaldem'. widać, że  byłysmy na angielskim...

[puetwa] - się wie! może napiszę to "ak" z dużych żeby nie było, że ja taka głupia jestem...

[pizza] - a czemu 'a' napisałaś z dużej? [minuta cisza] a! ojeej...

 

Jegomość Prze.:

- eee... yyy... ;

- zawsze zostawia gacie w najbardziej widocznym miejscu pokoju [a później z dziewczynami bierzemy co czystsze i robimy 'galot party' z Leszkiem panny Marz. i skarpetkami w rolach głównych. iha!];

- jest fascynatą kebabów z dużą ilością mięska. i w ogóle mięska. taaak. mięskoooo. w każdej postaci. o każdej porze dnia i nocy. w każdej sytuacji. w każdym miejscu i nie pytajcie co jeszcze w każdym i każdej;

- jest mistrzem słynnych powiedzeń, których nie powstydziliby się najwięksi filozofie. do historii przeszły takie perełki jak: "dzisiaj jest ostatni dzień przed jutrem" lub [przed egzaminem] "ja wiem wszystko, ale nie wiem czy oni wiedzą tak samo jak ja";

- byłby dobrym elvisem,ale jego wrodzona skromność mu na to nie pozwala;

- jeśli chcecie posłuchać historii z prosektorium zgłoście się do niego;

- jego specjalną super mocą jest zdawanie egzaminów w warunkach ekstremalnego kaca i bez nauki [dzieci nie bierzcie z niego przykładu];

- jest trendsetterem [wg profesjonalnego testu w jeszcze profesjonalniejszym piśmie typu Joy, Cosmo];

- schudł 7 kilo i jeszcze kiedyś będzie wyglądał jak ciacho, którym był, gdy jeszcze nie był na żywieniu pizzy;

- jeśli macie jakiś problem zgłoście się do niego. wujek dobra rada zawsze wam pomoże;

- jest zagorzałym komentatorem naszych notek [inaczej miałby wpier... ekhu ekhu];

- jego ulubionym zajęciem w domu jest sen oraz śledzenie sportowych njusów na internecie;

- jest piłkarskim fanatykiem, ze skłonnościami masochistycznymi [oglądanie polskiej reprezentacji]

[pizza] - ale sadomasochistycznymi!

[puetwa] - sado to on by był jakby im coś robił.

[pizza] - on na nich klnie...

- pewnie chciałby, żebyśmy jeszcze napisały, że kocha mięsko...

- wytrzymuje ze mną- pizzą i często znosi puetwę [może jakiś medalik? puetwa poleca ze św. Marią Panną];

- dobrze tańczy, a przynajmniej tak myśli :P ;

- jest mistrzem odtwarzania wokalnego pieśni "Stepie szeroki", ale niestety nam w to nie wierzy...;

- jest zagorzałym fanem doktora albonisty, którego prezentowałyśmy w jednej z poprzednich notek;

- jest kotlecikiem pizzy, podczas gdy ona jest jego sosem (bez zboczonych skojarzeń);

Podczas oglądania książki z pozycjami seksualnymi:

[pizza] - O! Patrzcie dziewczyny! To prawie tak jak ja i Prze. Jak kotlet i sos! Tylko, że my się nie seksimy.

- ma wyrafinowane gusta dotyczące tapet komputerowych ( taki żółw w wodzie morskiej, widziany od dołu i żeby tak na niego z góry promienie słońca padały, a obok przepływała ławica rybek. A on żeby tak płynął... Rozumiecie...? Jak znajdziecie taką to dajcie znać);

- ponieważ nie lubi psów, haniebnie wzgardził mieszkaniem z puetwą, gdyż posiada ona sezonowego psa;

- jest takim uroczym misiakiem fafluniakiem;

- potrafi też być dziki, zwłaszcza jak się nie ogoli;

- pierogi są kulinarnym sensem jego życia [tak tak. pizza siedzi i lepi];

- trzeba mu oddać sprawiedliwość, że zawsze można na niego liczyć;

- ulubionymi czipsami są te solone. i żadne inne [warto tutaj napomknąć pewną posiadówę, gdy to wszyscy zaproszeni przynieśli mu po paczce takowych, mejd baj kerfur. o cholibka! i poszła kryptoreklama...];

- jest upierdliwym zrzędą, ale tylko czasami... ;

- chrapie! ale nie w takim stopniu jak jegomość MarK, którego nie wiemy czy coś przebije. Jemu nawet startujący samolot na Okęciu nie dorównuje...;

- zawsze sumiennie towarzyszy nam na wypadach karaokowych. nie bierze w nich niestety czynnego udziału, gdyż nie wierzy nam, że wierzymy w niego;

- główną jego cechą jest to, że ma totalną zlewę na wszystko co nie zagraża życiu jego i jego bliskich [chociaż nie wszystkich bliskich. tylko tych bliskich najbliższych];

- nienawidzi Liverpool'u;

- jego ulubionym słowem jest 'pier*olę' ;

- o! właśnie wrócił do domu... shit madafaka! ;

- piwo to jego paliwo;

- najbardziej rozwinięty mięsień w jego ciele to mięsień piwny, ponieważ patrz punkt wyżej;

[resztę ewentualnie dokończymy później, jeśli nas nie zabije w międzyczasie ;)]

Update:

- jak słusznie zauważyła panna Sylw. koniecznie wspomnieć trzeba o jego jedynym, niepowtarzalnym, najulubieńszym i najukochańszym Dżonym (czyli poduszce typu "jasiek");

 

pizza & puetwa

*KMO - Kielecki Mistrz Ortografii

13:52, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2