RSS
poniedziałek, 11 października 2010
Na budowie

Od pewnego czasu pod mym blokiem zaistniał świat, w którym życie toczy się według własnych praw... Świat, w którym pojęcia takie jak czas, czy powszechnie znane zasady komunikacji nie mają znaczenia. Teraz, patrząc przez okno, mogę obserwować oraz słyszeć (niestety od ósmej rano) przejawy życia robotników. I stwierdzić muszę, że robotnicy są jak prawdziwi ninja: potrafią z łatwością przerzucać stare płyty chodnikowe do taczek znajdujących się dwa metry dalej powodując tym samym jakże rozkoszny dla ucha, niewyobrażalny hałas...; potrafią przyciąć nową kostkę również chodnikową, przytrzymując ją niedbale stopą, nie ucinając sobie przy tym rzeczonej stopy...; są mistrzami w tworzeniu pułapek, w które wpadają źli ludzie chcący z butami (bo trudno po rozkopanym chodniku chodzić boso. W sumie po nierozkopanym też nie jest to wskazane.) wkroczyć w ich świat, by na przykład dostać się na przystanek (tak tak, mówię o sobie... "Glebłam" widowiskowo w środę, czego skutki odczuwam do dzisiaj.). Jednak cechą, która najbardziej upodabnia ich do ninja jest fakt, że mimo iż chodnik powstaje w całkiem zadowalającym tempie, jest prawie niemożliwym by zobaczyć większość z nich przy pracy. Są naprawdę nieuchwytni.

Z moich obserwacji wynika także, że ich potrzeby żywieniowe nie są skomplikowane- pod moim blokiem jeszcze nigdy nie było tyle paczek po fajkach i puszek po piwie. Ostatnio próbuję też rozgryźć ich język, gdyż jak przystało na prawdziwych ninja, mówią oni swoistym szyfrem. Poczyniłam w tym już pewne postępy. Wczoraj zasłyszałam na przykład taką rozmowę:

[x] - Te! podaj mi kur*a te przycinarke!

[y] - Te kur*a profesjonalną hahaha kur*a do kostki?

[x] - No!

[y] - A po ch*j ci ku*a ta przycinarka?

[x] - No podaj ku*a!

[y] (podając przycinarkę) - a po ch*j ci ta przycinarka?!

[x] - Aaaaa masz rację... Na ch*j mi to... (x odchodzi)


Myślę, że w wolnym tłymaczeniu na słownikowy polski, brzmiałoby to tak:

[x] - Y czy mógłbyś podać mi przycinarkę?

[y] - Czy chodzi Ci o tą do kostki?

[x] - Tak.

[y] - Czy nie sądzisz jednak, że lepszym pomysłem byłoby zrobić sobie przerwę?

[x] - Być może, ale na razie mi ją podaj.

[y] (podając przycinarkę) - Wyglądasz na zmęczonego, lepiej chwilę odpocznij.

[x] - Ech chyba masz rację. Pójdę sobie zapalić.

Tłumaczenie ze słuchu by pizza, korekta by mister kontekst wypowiedzi.


Wyniki mojej pracy obserwatorskiej i wnikliwych analiz zebranego materiału już niedługo powinny ukazać się w National Geographic. Tutaj napiszę już tylko tyle: powiedzenie "pie*dol studia- zostań ninją" nabiera dla mnie zupełnie nowego znaczenia.

PS. Pozdrawiam wszystkich robotników (a w szczególności przystojnego bruneta, który objechał mnie z dziesięć razy za to, że mu chodzę po tym co nie wolno. Przepraszam- ja zazwyczaj włażę tam gdzie nie powinnam i za dużo kłapę dziobem :) ) - panowie, naprawdę jesteście na swój sposób uroczy. No i chodnik jest pierwsza klasa ;)

PS2. Tak, zazwyczaj przez pół dnia mi się nudzi i przez ten okres czasu nie miewam lepszych zajęć niż gapienie się na robotników przy okazji papieroska na balkonie, lub ładowania się czegoś na necie.


Pozdrawiam!

pizza

16:19, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (2) »