RSS
sobota, 07 listopada 2009
Postępowi gospodarczo- technicznemu mówimy nie!

Notkę tę pragnę rozpocząć od przygnębiającego stwierdzenia, że nic mi tak dobrze w życiu nie wychodzi jak cynizm (no i włosy, ale biorę już na to jakieś cud- tabletki). Sądzę jednak, że jest to pewnego rodzaju reakcja obronna na niektóre nader paradoksalne zdarzenia, jakie przytrafiają mi się prawie codziennie, a także na to, że jakbym chciała brać samą siebie zbyt dosłownie, pewnie już siedziałabym w uroczym pokoju, bez klamek, obitym jakimś przyjemnym, miękkim materiałem, ubrana w gustowny kaftan, z rękawami wiązanymi na plecach. To gwoli usprawiedliwienia mojej gderliwości. Przechodząc jednak do meritum...

Powinnam własnie siedzieć nad publicznym prawem gospodarczym, które to, jak stwierdziła panna Sylw. bardziej przypomina pustak niż książkę. Poświęciłam na nie pół wczorajszego popołudnia i dzisiaj pałam do tego tak wielką odrazą, że wolałam wmówić sobie, iż mam o czym napisać notkę... I własnie po to, żeby mieć co tu bazgrolić pozwolę sobie zacząć moje ubolewania, nad przekleństwem zasad, reguł i prawideł, rządzących światem gospodarczym*. Jakże miło byłoby się urodzić przed kryzysem lat 20stych, kiedy to nikt jeszcze nad gospodarką tak bardzo się nie roztkliwiał! Albo w ogóle przed rewolucją przemysłową. Jeździłabym sobie na koniku tak jak wszyscy ludzie, udając faceta, żeby móc cieszyć się pełnią praw, paliła tytoń nie wiedząc o jego szkodliwości, miała do wkucia o połowe mniej historii i była zaje*ista przez samo to, że umiałabym czytać, pisać i znała podstawy matematyki. A kiedy gotwałabym obiad z nieprzetworzonej i naturalnie nawożonej żywności, w całym domu pięknie pachniałoby obiadkiem (teraz już nie pachnie bo mamy okap...)

W ogóle technologia jest czasami be. Po pierwsze, że jest w ścisłej korelacji z gospodarką (o której przecież nie chcemy się uczyć... No, przynajmniej ja i 90% mojego roku nie chce...), a po drugie dlatego, że internet, a więc największy przełom technologiczny od czasów wynalezienia żarówki i silnika, potrafi być czystym złem. [Nie, jeszcze nie wyrósł mi na głowie moherowy beret...] Pamiętam czasy gdy go nia miałam... Wychodziłam wtedy z domu nawet w brzydką pogodę! No i nie miałam załamań czasoprzestrzeni w postaci świętego przekonania, że jest 11sta, gdy zegarek wskazywał 15stą... To ostatnimi czasy jest właściwie sprawką facebook'a, a raczej gier na nim zamieszczonych no i qwiz'ów- otworzysz jeden- zrobisz dziesięć. Fakt, można się dowiedzieć z nich wielu pożytecznych rzeczy... Np. dzisiaj okazało się, że znajomych najbardziej przeraża we mnie, moja schizofrenia. A puetwa dowiedziała się, że nie ma dupy. O właśnie- puetwa! Ona jest najlepszym przykładem na to, że internet jest niebezpieczny. Od wtorku czy środy pozoruje chorobę, żeby móc bezustannie grać w Music Challenge... Tak, tak... Grypka... bujać to my, ale nie nas!

Oczywiście internet ma też swoje dobre strony- można sie w nim zasiedzieć i nie uczyć publicznego prawa gospodarczego buahahahahahahahha <demoniczny śmiech>

Ta radosną konkluzją zakańczam.


*- Z góry przepraszam wszystkich entuzjastów prawa gospodarczego. Nie czytajcie tej notki- autorka jest w przedkolokwiowym amoku, nie do końca wie co mówi, ale rozumie, że ta dziedzina jak każda inna może być niebywale interesująca dla innych. Proszę też, aby dziwne siły kosmiczne (jeśli takowe istnieją) nie przenosiły mnie jednak w przeszłość, w odpowiedzi na ten post.


Pozdrawiamy!

pizza i jej przerażająca schizofrenia (no, może w tym teście kryje się ziarnko prawdy)

17:07, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (2) »
wtorek, 27 października 2009
Poznajmy się, część XI - jegomość MarR.

Nadszedł czas, by przedstawić najwyższego i, co by się nie oszukiwać, najchudszego (zgrabna talia, jędrne pośladki i uda, wyrzeźbione ramiona...) z naszej paczki. A zatem panie i, kurna, panowie... Przed Wami jegomość MarR. :

- jak twierdzi jegomość Prze. często rżnie głupa, a puetwa chce zobaczyć jak się kogoś zabija, bo jeszcze nigdy nie widziała...;

- ma wiele oddających jego walory fizyczne pseudonimów artystycznych takich jak: pruski garnek, pała, żarówa. I jeszcze piździak, ale to pochodzi od słowa "pi*da", więc chyba nie pasuje do reszty..;

- jest bardzo pro ekologiczny: ma akwarium oraz hoduje krówki, które dają truskawkowe mleko. Oczywiście robi to w internecie. A w świecie realnym jeździ w nocy swoją super bryką (szybką jak strzała, smagłą jak łania...) i zbiera koreczki od butelek, wygrzebując je ze swoich ulubionych śmietników. To jest dopiero poświęcenie! A podobno ludzie dziwniejsze rzeczy w necie robią, niż na jawie...;

- puetwa mówi, że nie rozróżnia on, która z nas jest na tym blogu puetwą, a która pizzą, a przecież to takie oczywiste, że puetwa to puetwa, a pizza to pizza... Pizzy się jednak wydaje, że to nieprawda i on wie... Coś wie na pewno...;

- nie lubi chodzić na karaoke;

- chwilowo mieszka na drugim krańcu świata, gdzie nawet internet się wiesza, psy dupami szczekają, a diabeł mówi dzień dobry, dobranoc i hał du ju du;

- jest licencjonowanym treserem żółwi;

- między innymi dzięki niemu powstała nasza ogniskowa tradycja:) Rozpalił już niejedno ognisko oraz niewieście serce ;) ;

- jest naszym sexi taxi driver'em. Zawsze wszystkich dzielnie podwozi, odwozi, odbiera itp.;

- to dzieki jego stopie poznaliśmy prawdziwą hiostorię puetwy...;

- jest komando-foką - może niespać przez 24h, a potem jeszcze nie spać... i nie spać... Tak mijają dni, tygodnie, lata... MarR.! zrób coś ze swoim życiem!;

- lepiej jechać do niego, niż czekać na niego, bo zupełnie niespodziewanie może mu coś wypaść. Np. oko...;

- opatentował podryw na kabanosa i chodzenie w rajtuzach... Ciekawe, czy tak poderwał pannę Ań.;

 

Po tym jak pizza nie zrozumiała o co chodzi puetwie:

[jegomość Prze.] - puetwa, wsadź sobie latarkę w gardło, to będziesz sie jaśniej wyrażać...

[puetwa] - ...

 

- wraz ze swoją wyżej wymienioną partnerką, dają wspaniałe prezenty urodzinowe i ogólnie okolicznościowe. Opiszmy ten proces... Pomimo tego, iż to tajemna receptura i nic o niej nie wiemy, możemy powiedzieć, że tworzą oni takieeego, rozumiecie, big cukierasa, po czym obwiązują go tymi sznurkami, rozumiecie, ze słomy czy czego tam... Nie wiem, tam ponoć, rozumiecie, dziadek miał stodołę i trzy źrebaki i one żarły tą mączkę i piły wodę z rzeczki, rozumiecie, z tej rzeczki, w której żółwie pływały... Tak... Wszystko zaczyna układać nam się w logiczną całość...;

- można prowadzić z nim fajne rozmowy, na poważne tematy. [I tu zgoda puetwy, wyrażona zwięzłym "dobrzeu"];

- nigdy nie tańczy. O przepraszamy- zatańczył raz na pewnej parapetówce i zrobił to niczym młody J. Travolta, albo ten z Dirty Dancing... no ten... P. Swayze :D ;

- puetwa mówi, że wygląda jak talib [choć już nie pamięta jak to dokładnie szło, ale było w tym coś talibowego];

- rzadko pije, ale pizza poznała go kiedy siedział napruty, na dworcu centralnym, koło rzygajacego kolegi, a puetwa oczywiście nie pamięta jak go poznała;

- razem z nami jest wielkim fanem jednorożca Charlie'go :D ;

- jego ulubionym obrazem jest "dama z łasiczką" (do podziwiania na demotywatorach);

- z niesłychaną dykcją i interpretacją recytuje nasze cudowne notki;

 

i na koniec poemacik o puetwie [w głównej mierze autorstwa jegomościa Prze.] :

puetwa nie czuje, kiedy rymuje

oraz nic nie psuje

i nie lubi, gdy ludzie to tępe ch*je

bo odrazę do nich czuje

najchętniej, by ich zabiła,

bo to dzieweczka miła.

[yoł mada faka. pizza mówi: "poliSZ mi siusiaka. nie niee... to jest cios poniżej pasa!". a żebyś wiedziała pizza, że siusiak nie sięga pasa, oj nie sięga...]

 

pozdrawiamy my:

pizza & puetwa

21:29, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 października 2009
Skąd się wzięła puetwa

Nie, nie chodzi mi o to, że bocian znalazł puetwę w kapuście, a potem poszedł do baru i zastawił ją za któryś z kolei kufel piwa, skąd odkupiła ją (po cenie promocyjnej) jej mama. O to w tej notce bynajmniej nie idzie. Rozchodzi się (fajne słowo, nie? Mój dziadek tak zawsze mawiał :D ) o pseudonim współautorki tego bloga. Jak być może pamiętacie, w którejś z wstępnych notek, chyba w pierwszej z cyklu "poznajmy się", wyznałam, że ani ja, ani sama zainteresowana, nie mamy pojęcia skąd wzięła się "puetwa". Zacna ma towarzyszka stwierdziła, że wersji pochodzenia jej ksywki jest z milion, przy czym żadna nie wydawała się być prawdopodobna... Żyłybyśmy w niewiedzy, gdyby nie wczorajszy wieczór, kiedy to wszystko stało się jasne...  Tutaj wypadałoby podziękować jegomościowi MarR. za użyczenie nam swej wielkiej stopy do celów prawie, że ezoterycznych. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale domyśliłam się wszystkiego, kiedy twarz puetwy zaczęła przekształcać się w wielgachną girę... Tu przedstawię prosty tok rozumowania wszystkich wtedy obecnych:

poprzednie wcielenie (reinkarnacja) ---> wieeelka, długa stopa ---> płetwa

Troche to smutne, dowiedzieć się, że twoja best koleżanka, w poprzednim wcieleniu miała głowę zaraz przy ziemi, ale cóż... Trzeba żyć dalej ;)

A że chciała być w pytę orginalna, to postanowiła pisać się przez "u" i z małej litery. Żeby zrobić jej przyjemność też pozwoliłam się tak pisać. No.. nie żeby przez "u" bo byłoby ciężko, ale podejrzewam, że więszość zajarzy o co kaman.

PS. Organizuję konkurs "Znajdź puetwie sens życia". Ewentualne pomysły proszę zameiszczać w komentarzach. Na najlepszych czekają całusy w czółko i zestawy kredek świecowych.


Pozdrawiam

pizza

13:50, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (3) »
wtorek, 13 października 2009
Poznajmy się, część X - jegomość MarK.

Dziś notka o człowieku, który swój młodzieńczy bunt ma jeszcze przed sobą, a objawy jego będą straszliwe... Nasz bohater planuje zostać bestią, a na razie, co by sprawniej rzucać się na ofiary, usiłuje schudnąć z całkiem niezłymi wynikami :) Teraz fanfary i trąby jerychońskie.. Tadam tadam, przed państwem jegomość MarK. Brawa!

- jest kucharzem - gawędziarzem. Gdy zabiera sie za posiłek możesz ze*rać się z głodu, choć podobno to niemożliwe...;

- jego życiową miłością jest nóż, którego bynajmniej nie używa jak Rambo... [MarK]- puetwa, ja zostawiłem u Ciebie mój nóż... Oddaj mi go, bo się zabeczę!;

- ma dziwne ciągoty względem surowego mięsa... Lubi je klepać... czy coś... ;

- puetwa zawsze robi sobie krzywdę na imprezach przez niego organizowanych...;

- zajebiaszczo umie grać na bembenku, który to zawsze nosi przy sobie (niestety bembenek niepokojąco maleje.. :( );

- pizza lubi go słuchać o poranku, puetwa nie miała jeszcze takiej okazji (buahahahahahahaha);

- puetwa nie miała okazji (dziwnie to brzmi, ale cicho), gdyż nasz jegomość jest niesłowny! (Wstydź się MarK.!);

- ma podobne zainteresowania jak jegomość Prze. - lubi spać i jeść, aha i nic nie robić :D ;

- pizza zaświadcza, że nadzwyczaj męsko i ponętnie wygląda w szkockim kilcie... [płacz puetwy, która tego nie widziała];

- na razie nie jest wybredny, jeśli chodzi o jedzenie, ale gdy stanie się bestią, będzie się żywił jeno krwią wyssaną z dziewiczych warg... [chyba będzie musiał pod przedszkolem ofiar szukać...];

- jest włocławskim drechem z dzielni [teraz nie chodzi już w dresie. Podejrzewamy, że dlatego, iż poodpruwały mu się paski...] - jest też aktorem- amatorem [grywa w jasełkach wiodące role pasterzy...];

- zapewne podbiłby już świat, gdyby chciało mu się tak bardzo, jak mu się nie chce;

- puetwa za cholerę nie może sobie przypomnieć, jak go poznała, pizza pamięta to mgliście. Jedno jest pewne - wziął się od jegomościa Prze. Naukowo można by nawet powiedzieć, że jest pochodną znajomości z Prze.;

- puetwa nadal nie może otrząsnąć się po tym jak zjadł [special for puetwa- wpierdzielił!, pożarł!, pochłonął!, "wsysł"!, wpierdolił wręcz brutalnie!] jej ostatnie trzy kawałki łaciatej milki. puetwa mówi, że jest brutalem bez serca, lecz pizza myśli, że puetwa jest nienormalna...;

- uwierzcie nam, że nie chcecie, aby zaczynał przy was myśleć... Bo on to robi taaak dłuuugo... ale taaaaaaak dłuuuuuuuuuuuuuuuugo...;

- zazwyczaj nie odbiera telefonów i przypuszczamy, że poza karaoke w ogóle nie słyszy dźwięków;

- pizza może poświadczyć, że zawodowo wiąże swoich wrogów jak świnie i gdy już leżą, lubi ich kopać. W Monastyrze oczywiście... A tak by the way jest tam rycerskim doryjczykiem;

- puetwa zaś może poświadczyć, że mimo wszystko ma dobre serce i zawsze rzuca jej coś w michę... :) ;

- dobrze tańczy [specjalizuje się w salsie, ale naszym zdaniem najlepiej wychodą mu solówki do piosenki 'Low' ;) ];

- wkręciłyśmy mu, że łysieje (czy aby na pewno nie zaczął...?) i teraz męczy nas swoim biadoleniem;

- mówi, że ma bujny las na klacie, ale nam to bardziej przypomina skoszoną łąkę... w zimie;

- z jego dotychczasowych dokonań dialogowych możemy wyróżnić ten:

[panna Sylw.] - puetwa, między nami jest przerwa. (dot. ustawienia krzeseł, przy oglądaniu filmu. Przyp. red. ;) )

[jegomość MarK] - Prze., a między nami jest koniec!

 

- fenomenalnie tańczy stópkami, a dzięki swoim mistrzyniom (nam ofkorz) uczy się kręcić bioderkami :D Jednak w tym wypadku nie będzie karate kid... uczeń nie przerośnie mistrzyń;

- jest masochistą: lubi masaż pleców butem oraz woli dostawać w dupę, niż być chwalonym [dlatego notka ta nie wynosi go pod niebiosa, nawet jeżeli byłybyśmy w stanie to zrobić. Brzydzimy się jednak kłamstwem i korupcją :P];

- jest murzynem puetwy, choć pizza sądzi, że już o tym zapomniał...;

- jest entuzjastą niewidzialnego striptizu, wykonywanego przez nas obydwie, opatentowanego przez pizzę;

- and the last one! Mimo, że zawsze mamy z niego niezły zrzut i jesteśmy dla niego nieco kąśliwe, to lubimy go bardzo za to, że nie da się go nie lubić :P Tak.. i jeszcze ładnie pachnie i na razie jest miękki niczym niewiadomo co,ale ważne, że jest [pizza mówi, że jak świeża bułeczka, a porównania puetwy oscylują wokół pysiaczków misiaczków, więc przemilczmy...], zatem dobrze się do niego przytula :)

 

pozdrawiają:

(jak zwykle niezrównoważone) pizza & puetwa

13:48, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (2) »
sobota, 10 października 2009
Akcja komunikacja

Zainspirowane twórczością niejakiego Sindey'a P., czołowego artysty współczesnych czasów, a dokładniej jego super hiper extra wypaśnym hitem, pod jakże wymownym tytułem: "Skuter" , postanowiłyśmy zaproponować mu współpracę. On śmiga skuterem, my jako pospulstwo jeździmy Zet.Te.eM.ami, więc czemu by nie połączyć sił, tworząc niepowtarzalne arcydzieło polskiej undergroundowej sceny muzycznej, pod tytułem "Akcja komunikacja"- yoł. Jako, że lubujemy się w pełnej przekazu sztuce, docierającej ma się rozumieć tylko do najtwardszych ( ale także tych najwrażliwszych- żeby nie powiedzieć, że do wszystkich...) w pytę street'owych serc, stworzyłyśmy już pierwszy singiel. Powstały oczywiście w tramwaju na kolanach puetwy [brawa dla puetwy za umiejętność pisania w takich warunkach, oraz dla pizzy za niepowtarzalną wenę tamtego wieczoru- czyli "brawajcie" nam ludzie, "brawajcie"]. Oto i on:

"Akcja komunikacja"

Do mostu podjeżdżam moim skuterem (ten wers śpiewa oczywiście Sidney)

Potem przejadę się super rowerem. (ten wers też może śpiewać Sidney jeśli będzie chciał mieć super rower...)

Później jadę metrem, a nie inaczej,

Na samą myśl ciśnienie mi skacze.

Płyną chwile ulotne jak LOTKA,

Ciekawe kogo dzisiaj tu spotkam.

 

Ref.:

Akcja komunikacja!

Jadę z przesiadkami,

Komunikuję się z ludziami :D

 

Ziomki z osiedla dojadą tramwajem.

Szkoda, że w tramwaju nie jeździ się z fajem*.

Potem już razem jedziemy autobusem.

Autobus się wlecze, jakby jechał kłusem.

Autobus czerwony mknie ulicami,

Oglądają się za nim cizie z pieskami.

 

Ref.

 

Nie podróżuję samochodami,

Bo nie chcę zatruwać miasta spalinami.

Bo jak kocham moje miasto,

I lubię piec ciasto.

To moje małe odchylenie,

Bo kręci mnie ostre pieczenie.

 

Ref. // x 7

 

Joł ziomki z dzielni- to dla Was ta nawijka joł! Pozdro 600!

[pizza] - A czemu 600?

[puetwa] - A nie wiem. Tak się mówi...

* Nie jesteśmy oczywiście za paleniem wyrobów tytoniowych w środkach komunikacji miejskiej, ale chciałyśmy wiecie, żeby taki ziomalski stajl był...

 

[puetwa] - patrz. umyłam nawet dla Ciebie włosy. i umyłam zęby. dwa razy!

[pizza] - A ja specjalnie dla Ciebie ponętnie ułożyłam cycki w staniku...

 

[pizza - Mnie proszę zaczynać z dużej litery,bo ja do Ciebie mówię z dużej litery!]

 

Także panie Sidney P., jeżeli jest Pan zainteresowany wspólną płytą, a na pewno Pan jest, to musi się Pan skontaktować z naszym menago, kimkolwiek on jest... [ej. czujecie ten rym?]

 

Pozdrawiamy (naszych wiernych fanów):

pizza & puetwa

14:22, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10