RSS
niedziela, 24 maja 2009
stała na stacji lokomotywa...

... ciężka,ogromna i takie tam. no cóż. mimo tego, że na każdym wagonie jest napisane dokąd jedzie,a na peronach jest dodatkowe oznaczenie jakby ktoś planował się zgubić, to jednak zawsze znajdzie się ktoś kto pokrzyżuje plany dla naszego cudnego pkp. tym razem tą zacną osobistością została... [uwaga, dam da dam!] tak proszę państwa, nie kto inny jak [dudu dum dum!] pizza! brawo dla niej :) jak wróci z wojaży po częstochowie to może doda coś od siebie;) na razie to tyle:)

puetwa stacjonująca w warszawie.

ps. wszystkiego najlepszego Prze. oby MUFC było wiecznie na szczcycie, żeby każdy kupon wchodził, żeby czipsy solone nigdy się nie skończyły i żeby mięsko nadal było tak smaczne jak jest. i żeby pizza nie sprawiała problemów wychowawczych ;-)

15:52, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 18 maja 2009
Muzyka? Nieee... Eurowizja...

Tak nas jakoś przedwczoraj naszło z jegomościem Prze. obejrzeć coś w telewizji. Po sprawdzeniu programu, doszliśmy do wniosku, że fajnie popatrzeć sobie na mordobicie i pośmiać sie z efektów specjalnych sprzed 12 lat. Tak. Mieliśmy zamiar obejrzeć "Mortal kombat". Trzeba było jednak począć coś z czasem jaki pozostawał do tego niewątpliwie ambitnego działa amerykańskiej kinematografii... Wtedy to jegomość Prze. zorientował się, że właśnie leci eurowizja i możnaby zobaczyć, kto i co na niej wyśpiewuje. Włączyliśmy. To był poważny błąd tego miłego, spokojnego, przedwczorajszego wieczora...

Nie będę tu opisywać wszystkiego, ani dawać żadnych obszerniejszych komentarzy, gdyż nie chcę wracać pamięcią do tych traumatycznych przeżyć... Starczy, jeśli wspomnę o tandetniejszej, greckiej wersji Rickiego Martina, Niemcu w srebrzących się ,niczym tafla wody w słoneczny dzień, gaciach, zielonych rusałkach, trzymających się za rączki i tańczących wokół jednej z wokalistek oraz lasce pałętającej się po dziwnych metalowych kółkach, która to już nawet nie pamiętam jaki kraj raczyła reprezentować. Poziom muzyczno- wokalno- artystyczny mnie zażenował i podziękowałam sobie w duchu za to, że od jakiegoś czasu mam w głębokim poszanowaniu wszystkie tego typu imprezy muzyczne. Ja wiem... Nie jestem obiektywnym "obsmarowywaczem", gdyż nie gustuję raczej w muzyce aż tak bardzo popularnej i popowo- dance'owej, ale chyba wolalabym przez następne trzy dni słuchać non stop disco polo, niż obejrzeć to raz jeszcze. [O Boże, ja to powiedziałam?] A w ogóle- to nie jest obiektywny blog i mogę sobie pisać. O!

I co do cholery miał oznaczać ten niebieski ufol, w choreografii do występu wokalistki reprezentującej Albanię?! WTF się pytam, WTF?! No dobrze... Z tego przynajmniej można się było pośmiać. Widzisz jegomościu Prze.- jest absurd o poziom wyższy od Charliego- The Unicorn'a :D 

PS. Żeby jednak sprawiedliwości stało się za dość, nadmienić muszę, że dwa, czy trzy występy się obroniły... A wczoraj, dzięki uprzejmości puetwy i panny Goś. moje uszy odreagowały eurowizyjne upodlenie, słuchając sobie tanga w różnej postaci, co zdążyła zresztą opisać już sama puetwa :) To taki optymistyczny akcent na zakończenie wpisu :)

 

 

pizza

20:35, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (3) »
niedziela, 17 maja 2009
muzycy

Ostatnimi dniami moje życie przybiera jak najbardziej kulturalny obrót. a to kino, a to koncert,a to.. teatr. tak proszę państwa. teatr. Cudowna możliwość nałożenia obcasów, bardziej eleganckiej bluzki, ułożenia włosów i zrobienia makijażu. a przede wszystkim możliwość przeżycia emocji, które przy filmie, przynajmniej u mnie, nie występują. Dzisiejszego dnia padło na recital pt. 'Tango' [ http://www.tat.pl/sztuka_ld.php?id=1142 ]. Pomijając fakt, że początkowo nasze rozumowanie było nastawione na sztukę innego rodzaju to i tak wyszłam usatysfakcjonowana. Chyba każdy zna moje zamiłowania muzyczne [jakże czasami specyficzne, nieprawdaż Prze.?] oraz słabość do... muzyków;) Uwielbiam na nich patrzeć, słuchać. Widzieć, a nie tylko słyszeć. Widzieć każdą nutę, która przepływa przez ich ciało [nawet jesli wyglądają przy tym niebywale komicznie ,a wręcz epileptycznie to ja i tak patrzę z przyjemnością;)]. Nie wiem czy macie wśród znajomych muzyków. takich z pasją, zacięciem i wiarą. ja mam i mimo, że nie mogę się wypowiedzieć, gdy rozmawiają 'muzycznie' to słucham i podziwiam. może dlatego, że ja nie mam czegoś czym żyłabym aż tak. kurcze! jakie to niesamowite. w zasadzie nie pociągają mnie wokaliści. przynajmniej nie aż tak. zazwyczaj to na nich skupia się widownia, na nich padają światła, to oni zbierają największe bukiety i udzielają wywiadów. są tak jakby wizytówką. no dobrze. niech będą. a ja najbardziej lubię patrzeć na muzyków, którzy są trochę jakby w cieniu. patrzeć na to co przeżywają. i jak. jedni się gibają, drudzy zamykają oczy. jeszcze inni wystukują rytm [tutaj uwaga do publiki: proszę! nie wystykujcie rytmu nogą. róbcie to ręką, głową, czymkolwiek. ale nie nogą,bo razem z wami robi to cały rząd,a niekoniecznie tego chce..]. Lubię porozumiewawcze spojrzenia i delikatne uśmiechy towarzyszące muzykom. Basiści. Basiści są najlepsi. i Ci kontra też. jak latają im palce, dłonie, ramiona. i te dźwięki, które tworzą, wydobywają z intrumentu o tak cudnym kształcie.mmm. podczas dzisiejszego koncertu jednak moje serce podbił akordeonista. fakt faktem przeżywał w sposób niebywale komiczny, nienaturalny,ale ja widziałam w nim pasję. i tego się trzymajmy

Myślę, że dla większości z was to,co napisałam wcale nie jest interesujące. może nawet smieszne. ale ja to naprawdę lubię. lubię być blisko tego. a nawet w centrum. lubię, gdy człowiek czymś żyje. mogłabym jeszcze o tym pisać i pisać i pis... ale chyba nie przesadzajmy. może innym razem.

pozdrawiam i polecam doznanie prawie takie jak te, które miała Amelia przy wkładaniu dłoni  w  worek wypełniony ziarnami nie-pamiętam-czego.

puetwa

ps. to powinna być recenzja. w zasadzie nie wyszło. ale proszę państwa. jeśli lubicie stare klimaty, ambitniejszą muzykę, artyzm i profesjonalizm to polecam.

22:32, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (3) »
sobota, 16 maja 2009
18 przykazań prawdziwego white nigga

Wczoraj puetwa dostąpiła zaszczytu posiadania swojego własnego, prywatnego, zupełnie odlotowego oraz gotowego na wszystko (desperate white nigga) murzyna. Obserwując jego poczynania, doszłyśmy do wniosku, że bycie czyimś murzynem wcale nie jest takie proste... Stwierdziłyśmy zatem, że niezbędne będzie stworzenie paru podstawowych zasad funkcjonowania dobrego sługusa...

1) Nie będziesz miał Pań innych przede mną... Ani za mną... Ani obok mnie! Żadnych ku*wa!

2) Jak Pani mówi: "Nieś ciężką, damską, do niczego nie pasującą torebkę."- to niesiesz!

3) Do krojenia pomidorów Pani, nie używasz jej noża, a przynosisz własny.

4) Najlepszym przyjacielem white nigga jest jego nóż.

5) Kiedy white nigga ma wyruszyć po bagietki (na polowanie)- musi je przynieść, choćby miał je sam upiec...

6) White nigga zawsze chwali potrawy swojej Pani, nawet jeśli tą Panią gotującą jest puetwa:P

7) Kiedy Pani mówi "Tańcz!" white nigga ma tańczyć, choćby padał ze zmęczenia na kolana. Na kolanach też można w końcu tańczyć...

8) Kiedy white nigga śpi jego Pani ma prawo (wraz ze swoją dzielną świtą- czyt. pizzą)rozporządzać jego brwiami, włosami, a także wykonywać na jego twarzy różne zabiegi "upiększające" w stylu malowania różnych rzeczy na policzkach, robienia różowego makijażu itp. White nigga! Nie śpij przy swojej Pani!

9) White nigga musi wiecznie czuwać. Nad wszystkim. Bo nigdy nie wiadomo kiedy coś przyjdzie do głowy jego wielmożnej Pani.

10) White nigga musi cechować się wielką kulturą, a wychodzić jako pierwszy tylko wtedy, gdy wyczuwa zagrożenie... (czytaj- iść na pierwszy ogień)

11) White nigga musi być jak wilkołak (taki ku*wa męski!) Musi mieć wyostrzone wszystkie zmysły (oprócz smaku-żeby nie marudził przy stole :P )

12) White nigga musi ostatecznie pogodzić się z tym, że jego Pani, gdy tylko przyjdzie jej na to ochota, może zawładnąć tyloma innymi white nigga, iloma tylko będzie chciała. Buahahahahaha! <zło>

13) White nigga jest zobowiązany przyprowadzić do stóp swej Pani, wszystkich zdatnych, męskich członków swej rodziny, będących przed 30stym rokiem życia, a następnie przeszkolić ich w odpowiednim zakresie.

14) White nigga jest zobowiązany gotować swej Pani i chwalić jej wielkość, a nie przyprawiać ją o apopleksję twierdząc, że ma tylko 163cm wzrostu, skoro sama wie, że ma 165cm! Bo Pani nigdy się nie myli...

15) Dobry white nigga codziennie śpiewa swej Pani wieczorem, a na jej polecenie, jej świcie o poranku.

16) Grzeczny white nigga powinien po każdym jej geście dziękować jej za okazaną mu łaskawość.

17) White nigga powinien dawać zawsze wygrywać swej Pani zakłady, bo ileż można kurrrde gotować dla murzyna...

18) White nigga musi umieć profesjonalnie gibać się przy aucie swej Pani, żeby wyglądać jak gangsta i odstraszać złodziei samochodów :D

 

PS. Nie jesteśmy rasistkami! Słowo "murzyn" zostało tutaj użyte tylko jako alegoria zniewolenia jakiemu został poddany wczoraj pewien jegomość, w odniesieniu do historycznych wydarzeń, których wcale nie popieramy :) Peace and love :D

 

 

pizza i puetwa

16:42, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (4) »
wtorek, 12 maja 2009
Poznajmy się część V- panna Goś.

Zacząć należy od tego, że stanowczo sprzeciwiamy się używaniu pełnej formy jej imienia, gdyż jest ona dla nas tak dalece odległa i nie pasująca do panny Goś, że aż niemożliwa do przyjęcia. Ok. Skoro to już ustaliłyśmy, przejdźmy do specyfiki bohaterki tej notki :D :

- jest tektonikowym mistrzem i zarazem prekursorką;

- mieszka, śpi i je w H&M'ie [czyt. hamie];

- nie chadza w innych spodniach niż rurki;

- resztę ciuchów też ma godnych uwagi, dlatego mamy niecny zamiar zakraść się do jej domu i opróżnić garderobę [łupy już wstępnie podzieliłyśmy, pozostała nam tylko realizacja czynu zabronionego];

- po mistrzowsku spada z pieńka, goniąc za swoim aparatem fotograficznym;

[puetwa]- Panno Goś., jakie masz baterie?

[panna Goś.]- Ja mam baterie... w środku :D

(A to błyskotliwa bestia...)

- zna swoją wartość. A co!;

- wie kiedy zmyć się z imprezy, aby nie być świadkiem późniejszego pogromu;

- powinna przefarbować sie na "lady gagowy" blond;

(Tutaj powinien zostac wstawiony cytat jegomościa Prze. o pannie Goś. i jej niejedzeniu mięsa, ale niestety nie pamiętamy "jak to leciało", a prawa autorskie nie pozwalają nam na przekręcanie autoryzowanych wypowiedzi. Także Prze. wstaw sobie sam w komentarzu Twój cytat :P )

[pizza]- Może napiszemy po prostu, że jest ogólnie taka flooou?

[puetwa]- A co to znaczy?

[pizza]- Nie wiem, ale fajnie brzmi :D

- nigdy nie śpiewa na karaoke... NIGDY!;

- zawsze pije za "nowy rok akademicki" (Nawet jeżeli jest już maj...);

- lubi samoobsługowe koty;

- stworzyła pojęcie "kota samoobsługowego" oraz napisała na ten temat szereg uznanych w Europie prac;

- jest wielką fanką "Zmierzchu" i gołej klaty Patefona... O przepraszamy, Pattinsona :D ;

- razem z puetwą planują zostać wziętymi dewotkami... o sorry puetwa... DeJotkami [tutaj następuję duszenie wrednej i podstępnej pizzy];

- ona ma koleżanki!!!;

- panna Goś. nie wylewa.. znaczy.. eee.. nie olewa:) i przychodzi na imprezy wszelakie i każde;

- mieszka z rodzicami (Czy trzeba dodawać coś więcej? Nie to żebyśmy się trochę śmiały... ;) W sumie ja- pizza, mieszkam z jegomościem Prze.- to jeszcze gorzej... a ja-puetwa, też czasami mieszkam z pizzą i Prze., ale generalnie to mieszkam pod mostem lub na dworcu centralnym.. i kto ma tu ku*wa najgorzej?!);

- jest wielką i wierną fanką drinków (patrz- spadanie z pieńka);

- swe życie poświęca poszukiwaniu idealnego odcienia szarości... [bo Goś. ma taką imou grzywkę];

Jako, że puetwową zaczęło boleć ucho, na które jeszcze słyszy, musimy kończyć, bo czeka nas jeszcze małe jego woskowanko :) [j*b się ku*wa pizza. j*b się] [Chodź puetwa, chodź... Przygotowałam już taką dłuuugą świeczkę... ]:-> ] [tu następuje drugie duszenie. tym razem skuteczniejsze]

 

Pozdrawiamy, 

jeszcze żywa pizza i boląco-uszna puetwa

13:53, rockujace_swoj_swiat2
Link Komentarze (4) »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10